Prezydent Polski, Andrzej Duda po rozmowach z Prezydentem Ukrainy, Wołodymyrem Zełenskim na temat Zbrodni Wołyńskiej – Myślę, że powiedział prawdę, kiedy mi powiedział: „Andrzej, ja o mordach, o zabijaniu Polaków na ziemiach zachodnich Ukrainy, na Wołyniu nigdy nie słyszałem wcześniej. W szkole nas o tym nie uczyli”
14 lutego, teraz 11 lipca – Polska bogaci się o nowe święta państwowe. 14 lutego br. obchodziliśmy po raz pierwszy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej. 11 lipca natomiast obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.
Jak czytamy w ustawie z 4 czerwca 2025 r. o ustanowieniu święta (Dz.U. z 2025 r., poz. 891): „męczeńska śmierć z powodu przynależności do narodu polskiego zasługuje na pamięć w formie dnia wyróżnianego corocznie przez państwo polskie, w którym ofiarom będzie oddawany hołd”.
O mordzie
W latach 1939–1946 nacjonaliści ukraińscy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz innych ukraińskich formacji nacjonalistycznych działających na ziemiach Kresów Wschodnich II RP dokonali na ludności polskiej zbrodni ludobójstwa. Jednak nie wszystko było i jest takie proste.
W lutym 1943 roku we wsi Parośla w woj. Wołyńskim doszło do krwawego mordu na ludności polskiej. Zbrodni dokonał oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii, a rzeź tę historycy jednoznacznie uznali jako początek zbrodni wołyńskiej. 11 lipca tegoż roku oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii zmasakrowały większość polskich wsi na Wołyniu.
Podczas „Krwawej niedzieli”, Polacy modlili się w Kościołach. Był to dobry moment do represji i mordowania polskich obywateli (tak myśleli wówczas Ukraińcy). Należy jednak podkreślić, że zwykli Ukraińcy nie mordowali Polaków, bo tak chcieli.
O tym mordzie trudno nie pamiętać…
Nie oszczędzano nikogo. Z zimną krwią zabijano dzieci, kobiety i osoby starsze. Ale sprawa nie była taka oczywista i nie wszystkich Ukraińców należy „wrzucić do jednego worka”. Bo byli też tacy, którzy swoim sąsiadom-Polakom pomagali, nawet ratowali życie, a potem sami je tracili…
Będąc jeszcze w szkole podstawowej pierwszy raz usłyszałam o tym co działo się na Wołyniu. Dla 9-10 letniej dziewczynki to było niewyobrażalne. Minęło ćwierć wieku i te wydarzenia wciąż dla mnie takimi pozostały. Dowiedziałam się o zbrodni wołyńskiej nie dzięki szkole, a dzięki mojemu Tacie, który w tym czasie pisał pracę magisterską na ten temat, sięgając po dyplom Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Spory polsko-ukraińskie/ukraińsko-polskie
Jest rok 1918 r. W państwie polskim znajduje się ok. 5 milionów Ukraińców (to mniej więcej 16 proc. wszystkich obywateli kraju). Jednak w niektórych rejonach właśnie takich jak Wołyń byli oni większością (wg późniejszego spisu ludności z 1931 r. województwo wołyńskie zamieszkiwało 2.085.000 osób. Ukraińcy – 63,9 proc. (ok. 1456 tys.), Polacy – 15,6 proc. (ok. 340 tys.), Żydzi – 10 proc. (ok. 210 tys.), Niemcy – 2,3 proc. (ok. 47 tys.), Czesi – 1,1 proc. (ok. 30 tys.) i inne grupy narodowościowe). Zaledwie 1 proc. wśród Ukraińców stanowiła inteligencja, reszta byli to prości ludzie, mieszkańcy wsi, pracujący w przemyśle i na roli.
Niestety nie brakowało sporów polsko-ukraińskich/ukraińsko-polskich. Ukraińcy marzyli o własnym państwie ze stolicą w Kijowie. Powstaniu państwa zachodnioukraińskiego przeszkodziła przegrana z Polską wojna o Lwów (1918 r.). Ukraińcy i galicyjscy i wołyńscy burzyli się. M.in. też z tego powodu, że władze Polski nie zawsze dotrzymywały swoich zobowiązań (nie powołano chociażby obiecanego w ustawie Sejmu z 1922 r. uniwersytetu ukraińskiego). Ograniczano działalność ukraińskich szkół niższych szczebli. To były również powody, dla których Ukraińcy zaczęli stosować zwyczajny terror. Z rąk Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich (OUN) najpierw ginie polityk Tadeusz Hołówko, kolejno minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki.
Potem dochodzi do porozumienia organizacji – Ukraińskiego Zjednoczenia Narodowo-Demokratycznego z polskim Sejmem. To jednak Ukraińcom nie wystarcza. W 1930 roku na Wołyniu funkcję wojewody zaczyna pełnić Henryk Józewski, który podkreśla, że należy: „znaleźć rozwiązanie problemat bratniego współżycia narodu ukraińskiego i polskiego”. 9 lat później, we wrześniu 1939 roku odnotowuje się zabójstwa żołnierzy polskich wracających do swoich domów. Aktywiści OUN zwyczajnie ich mordują.
Warto jednak zaznaczyć, że przed II wojną światową Polacy i Ukraińcy na Wołyniu żyli raczej w zgodzie. Dopiero działalność ukraińskich nacjonalistów doprowadziła do konfliktów i sporów na różnorodnym tle (społecznym, narodowościowym, ekonomicznym).
Ludobójstwo!
Jak podkreśla Instytut Pamięci Narodowej: „W świetle prawodawstwa międzynarodowego, mordy popełnione przez Ukraińców głównie na Polakach kwalifikowane są jako ludobójstwo. Zgodnie z najnowszymi szacunkami polskich badaczy w latach 1939–1947 z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło nawet ponad 120 tys. obywateli Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej: ok. 60 tys. na Wołyniu i co najmniej 60 tys. w Małopolsce Wschodniej (woj. lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie), na Polesiu i na Lubelszczyźnie”.
Ewa Perłowska

Infografika: Maciej Turowicz-Kwiatkowski


