O przyszłorocznych obchodach setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości mówi się dużo. Niedawno odbyła się konferencja szczegółowo przedstawiająca program obchodów na Pomorzu, z którego pierwsze wydarzenia już się odbyły. Całość pod hasłem „Niepodległa” zainaugurowana została 7 listopada pierwszą debatą z cyklu „Polska! Polska! Ale jaka?”.
Gościem tejże debaty był Adam Michnik – redaktor naczelny Gazety Wyborczej. Na początku wygłosił swój esej mówiony pt. „Dwie Niepodległości – 1918/1989 – wyzwania i bilans”, potem miało dojść do dyskusji na ten temat. Jednakże ledwie główny mówca zabrał głos, na sali wybuchła wrzawa. Zaczęło się od okrzyku „Wszechpolacy do mnie!” wzywającym przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej. Chwilę później jego przedstawiciele zaczęli skandować „Kłamstwa Michnika zabierz do śmietnika!”. Delegacja organizacji podeszła do zaskoczonego naczelnego GW i chciała wręczyć mu „prezent” w postaci wiadra ze smołą w nawiązaniu do ubiegłorocznej prowokacji dziennikarza „Wyborczej”, który wysmarowany czarną farbą udawał przybysza z Afryki i wszedł w tłum narodowców podczas pochodu 11 listopada. Jak twierdzi Młodzież Wszechpolska, to miał być happening. Nie wiem tylko po co. Ni to śmieszne, ni to trafne, ni to inteligentne. Zrobione po to żeby zrobić szum, pokazać się. Na reakcję publiczności nie trzeba było długo czekać. Ci jednak wcale nie popisali się klasą i zniżając się do poziomu krawężnika krzyczeli „Faszyści!” i „Won!”.
Co ciekawe, do akcji wkroczył obecny na sali prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, który skandował razem z tłumem wyganiając młodych z pomieszczenia. Na filmiku ze spotkania widać, jak popycha przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej. Oj, Panie Prezydencie… Czy naprawdę nie dało się tego rozegrać inaczej? Czy nie można było uniknąć przepychanek? Czy prezydentowi wypada takie zachowanie? Chyba jako głowa stolicy Pomorza powinien wykazać się większym rozsądkiem… Dlatego jestem bardzo zawiedziona. Przecież można przypuszczać, że przybyła młodzież z „prezentem” to także gdańszczanie. Jak więc mieszkańcy zostali potraktowani przez swojego prezydenta? I to dlatego, że mają odmienne poglądy? Tak wygląda demokracja po gdańsku? Wolność słowa? Pluralizm? Chyba coś poszło nie tak… Ja, jak już wspomniałam, MW nie bronię, bo ich zachowanie było równie niesmaczne. Ale mamy tu młodzików w wieku zaledwie dwudziestu kilku lat kontra dwukrotnie starszego od nich prezydenta miasta. Przecież to aż groteskowe! Gdzie się podziała stara prawda, że im człowiek starszy, tym mądrzejszy? Tutaj chyba bardziej trafne jest porzekadło „broda nie czyni mędrcem”. Żadna ze stron nie zachowała się tak, jak powinna. Żadna się nie popisała, ani kulturą, ani, co gorsza, rozumem. A przecież na sali była zapewne ochrona. I teraz pytanie: od czego? Skoro ktoś zachowywał się nie tak, jak należy, dlaczego po prostu nie podeszli i go kulturalnie nie wyprowadzili, bez czynienia sensacji i nakręcania afery.
A co na to Michnik? Zachował się jak prawdziwy „katolik”, który od wielu lat niszczy Kościół w Polsce, dzięki Bogu – bezskutecznie! Najpierw powiedział młodzieży „nawet będę się za was modlić”, potem wspominał coś o pluralizmie i wolnym mieście Gdańsku. Kończąc ten wątek dodał: „Działacze spełnili swój organizacyjny obowiązek, partia ich za to pochwali”. Potem przeszedł do swojego eseju. A co w nim? O Piłsudskim, o Dmowskim, o tym, jak marszałek był obiektem oszczerstw i oskarżeń. Ale Michnik nie byłby sobą, gdyby nie zaatakował obecnej partii rządzącej. Porównał oskarżanie Lecha Wałęsy do szykanowania Józefa Piłsudskiego. Stwierdził, że Jarosław Kaczyński ma za nic Konstytucję RP, a minister Ziobro to “człowiek, który ma apetyt na władzę jak rekin” dąży do takiego sądownictwa, które wydaje wyroki na polityczne zamówienie. Obecny rząd ponoć uważa, że to jemu wszystko się należy, i że jest jedynym prawowitym wyrazicielem polskiego ducha. Było też stawanie w obronie Niemiec. Naczelny „Gazety Wyborczej” straszył mrocznym scenariuszem przyszłości Polski. Jednak czy jego wróżbom można wierzyć? Fakty z niedawnej historii mówią, że marny z niego jasnowidz. Wszak to on w rozmowie z Tomaszem Lisem przed ostatnią kampanią prezydencką powiedział: „prezydent Komorowski musiałby po pijaku potrącić upośledzoną zakonnicę w ciąży, żeby przegrać wybory. Tym bardziej, że jest bardzo dobrym prezydentem”. No cóż… Do tragedii na całe szczęście nie doszło, a z tą pochwałą prezydentury Bronisława Komorowskiego też bym nie przesadzała. A wynik wyborów, jaki jest, każdy widzi. Jednak trochę się Michnikowi nie dziwię, że żywi taką przesadzoną sympatię do byłego prezydenta, wszak nie gryzie się ręki, która wręczyła Order Orła Białego. Za co? Trudno powiedzieć, ale w tym wszystkim najbardziej jest mi żal Orła Białego, który nie wiedzieć czemu znalazł się na komunistycznej piersi przyjaciela… ale narodu niemieckiego, nie polskiego. Sytuacja z nietrafionym wróżeniem to nie wyjątek, bo miała też miejsce przed ostatnimi wyborami w Stanach Zjednoczonych. Również w rozmowie z Tomaszem Lisem wróżone było murowane zwycięstwo Hilary Clinton. I znowu coś nie wyszło. Z Adama Michnika zatem raczej wróża nie będzie, więc może niech się tym już nie zajmuje, bo po co się kompromitować. Zresztą kompromitowanie się, w Internecie i przez młodzież nazywana slangowo „samozaoraniem” to nie rzadkość w przypadku naczelnego GW. Jako wierny przyjaciel i miłośnik Niemiec kiedyś udzielił wywiadu, w którym przyznał, że wypędzenie Niemców było barbarzyństwem. I ponoć mówił to jako dziecko rodziców, którzy zginęli w Holokauście. A to ciekawe. Jeśli spojrzymy na nagrobek Heleny Michnik i Ozjasza Szechtera, widzimy tam daty śmierci odpowiednio: 1969 i 1982 rok. Zatem trochę czasu od Holokaustu do ich śmierci jednak minęło. Co ciekawe, sam Michnik cudownie urodził się w 1946 roku, czyli rok po zakończeniu II Wojny Światowej. Chyba jednak z tymi datami i Holokaustem też coś było nie tak…
Wracając jednak do sedna, czyli do „Niepodległej”. Nie tak miało być. Obchody rocznicowe miały łączyć, a dzielą. Miały być powodem do wspólnego świętowania i radowania, a są powodem awantur, przepychanek i skandali. Na dodatek mają swój dalszy ciąg, gdyż Młodzież Wszechpolska deklarowała, że złoży na prezydenta Adamowicza doniesienie do prokuratury za usunięcie ich siłą. Ponoć jedna z uczestniczek wydarzenia została poszkodowana. Całe to zajście bardzo źle świadczy o obu obozach, które nie potrafią odgrodzić swoich niechęci i zarzutów od wspaniałego święta całej Polski i razem je celebrować. Nie liczyłam, szczerze mówiąc, na cud. Ale chociaż na ludzki zdrowy rozsądek. Do oficjalnych, głównych uroczystości rocznicowych jest jednak jeszcze cały rok. Pozostaje więc mieć nadzieję, że obie strony pójdą wreszcie po rozum do głowy i zaskoczą nas tym razem czymś pozytywnym. Niech „Niepodległa” będzie taka, jaka miała być – ponad podziałami!
IT

