Inne

Buntownicy z wyboru, ale nie z rozsądku?

 

„Taka piękna dzisiaj pogoda. Co będziemy w domu siedzieć, chodźmy na spacer. Pewnie i tak nikogo nie będzie” – pomyślało 50% miasta. I jak pomyślało, tak zrobiło. I tak po tygodniu dyscypliny i izolacji plaże i parki zapełniły się ludźmi. A gdzie obostrzenia i zalecenia Ministerstwa Zdrowia, rządu czy sanepidu? Chyba zostały… w domu.

Pierwsze rozporządzenia rządu o zakazie gromadzenia się, zamknięciu szkół, galerii handlowych, teatrów i miejsc rozrywek poważnie przestraszyły Polaków. Okazało się, żarty się skończyły, bo nagle, z dnia na dzień, zmienia się w naszym życiu bardzo dużo. Taka rewolucja zmotywowała nas do ograniczenia poruszania się do minimum. W pierwszym tygodniu aż podziw brał, jacy to jesteśmy odpowiedzialni i rozsądni. Zdjęcia i nagrania opustoszałych ulic wielkich miast, które zawsze tętniły życiem, choć smutne, napawały dumą, bo pokazywały dojrzałość Polaków i pokorne dostosowanie się do trudnej sytuacji. Na każdej konferencji premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Łukasz Szumowski mówili, że są dumni ze swoich rodaków, którzy w przeważającej większości zachowują się wręcz wzorowo.

Niestety, zbyt szybko oswoiliśmy się z nową rzeczywistością. Przyzwyczailiśmy się do tego, że codziennie do wiadomości publicznej docierają informacje o kolejnych zakażonych koronawirusem. Przyzwyczailiśmy się też do ostrzeżeń, restrykcji i… przestaliśmy się bać. Tym bardziej, że większości z nas epidemia nadal nie dotknęła osobiście. I tak po pierwszym tygodniu żelaznych zasad, Polacy zdecydowali się na bunt. Zachęcała ich do tego całotygodniowa nuda w czterech ścianach i piękna, wiosenna pogoda. Efekt? Epidemia okazała się być znakomitą okazją do remontu kuchni czy łazienki, więc początkowo nieobjęte restrykcjami markety budowlane przeżyły prawdziwe oblężenie. Plaże i parki zaroiły się od spacerowiczów. W większości byli to ci sami ludzie, którzy w domu na portalach społecznościowych piszą posty o koniecznej izolacji i powielają popularne ostatnio hasło #zostanwdomu. Ty zostań, ale ja sobie wyjdę. Mnie to nie dotyczy.

Tym sposobem szybko okazało się, że dotychczasowe restrykcje rządu są niewystarczające. Minister zdrowia w porozumieniu z premierem zaostrzyli więc obowiązujące przepisy. Efekt? Polacy, także Pomorzanie, nadal próbują być „odważni”. Posypały się już pierwsze (liczne!) mandaty za złamanie zakazu zgromadzeń czy też korzystanie z parków, bulwarów i innych miejsc rekreacji. Niestety, wielu „przyłapanych” na niesubordynacji wprost mówiło policjantom, że do zasad się nie będą dostosowywać i kropka. Niektórzy posunęli się jeszcze dalej. Młodzież z Nowego Portu w Gdańsku urządziła sobie imprezę w altanie działkowej. Zbiegowisko rozbił oczywiście patrol policji, jednak imprezowicze sytuacją się w ogóle nie przejęli. Co więcej, mówili funkcjonariuszom, że koronawirus ich nie dotyczy, bo są… młodzi.

Przysłowie polskie mówi: „mądry Polak po szkodzie”. Okazuje się, że szkoda Włochów, Hiszpanów i Brytyjczyków to dla nas za mało. Czy naprawdę musimy doświadczyć takiej tragedii na własnej skórze? Czy naprawdę ockniemy się dopiero wtedy, gdy przyjdzie nam przez epidemię stracić najbliższych? To prawda, że koronawirus z Wuhan nie jest najgroźniejszą chorobą na świecie. Ale przykład Włoch czy Hiszpanii pokazuje, że lekceważyć jej nie wolno. Wiemy, że większość z nas czuje się zmęczona obecną sytuacją. Wielu czuje się więźniami we własnych domach, bo nie mogą prowadzić normalnego życia i korzystać ze wszystkiego tak, jak zawsze. To nie jest łatwa sytuacja, gdy z dnia na dzień musimy obrócić swoje życie o 180 stopni.

Ale, Drodzy Państwo, spójrzmy prawdzie w oczy: im bardziej teraz wszyscy wykażemy się odpowiedzialnością, zdrowym rozsądkiem i dyscypliną, tym szybciej sytuacja się uspokoi, a my wrócimy do normalnego życia. I to wszyscy! Czy nie tego właśnie pragniemy? Wyciągajmy wnioski z doświadczeń innych krajów! Nie bądźmy mądrzy po szkodzie, a przed! Na zbliżające się Święta Wielkanocne bardziej niż kiedykolwiek życzymy Państwu zdrowia. A w obecnej sytuacji – także zdrowego rozsądku!

IT

Udostępnij

Zostaw pierwszy komentarz

Obserwuj nas