Kiedy byłam dzieckiem jedną z największych atrakcji wakacji nad polskim morzem była całodniowa wyprawa do Helu. I nie tylko o fokarium tu wówczas chodziło, choć niewątpliwie jest to ważny punkt dla każdego turysty. Oj czasem chciałoby się cofnąć czas… Dziś mając już wiele lat więcej (jakieś 20) do Helu tak często nie przyjeżdżam jak kiedyś…
Skażona plama na białej tablicy…
No właśnie czemu? Tak naprawdę to sama nie wiem… Na pewno mojej dawnej miłości do tego miasta nie wskrzeszą powody wizerunkowe. Nie mnie jednej, a wielu z Państwa gmina Hel kojarzy się z niechlubną aferą korupcyjną, w której przez funkcjonariuszy CBA na początku października 2007 r. aresztowany został burmistrz Mirosław Wądołowski. I choć został uniewinniony z braku „wiarygodnych dowodów” to nie da się zaprzeczyć, że CBA nie „czepia” się bezpodstawnie. Nie oznacza to także, że temu miejscu nie powinno dać się drugiej szansy!
Piękny powrót do tradycji
Hel to miejsce wyjątkowe, gdzie życie płynie inaczej. Ale to nie dziwi, bo warunki klimatyczne i morskie otoczenie są niezwykłymi darami przyrody, które człowiek winien umiejętnie wykorzystać. Czy aby na pewno z położenia miasta korzysta się w sposób stu procentowo należyty? Na to pytanie do obecnych władz Helu…
Ale ad rem. Nieco historii, bo jest czym się chwalić! Hel to miejsce, gdzie ludzie żyją od ponad tysiąca lat. Pierwsze zapiski zawdzięczamy anglosaskiemu żeglarzowi Wulfstronowi. Choć tereny te wówczas były trudno dostępne, obfitowały z zwierzynę, co było powodem wyboru tego miejsca do życia. Ponadto bogactwem tego regionu była duża ilość ryb i fok, na które polowano dla mięsa i skór. A i stary ten nasz Hel, bo prawa miejskie uzyskał już w 1128 r., tym samym otrzymując prawo do prowadzenia handlu. Przez lata miejsce to stało się zatem ośrodkiem destynacji kupców i to nie tylko z basenu Morza Bałtyckiego. Niestety, po wielu zawirowaniach historii i zawieruchach czasu (grabieże, pożary i inne kataklizmy), po prawie 350. latach Hel traci prawa miejskie.
Gdańskowi zawdzięczamy wiele!
Nawet powrót świetności Helu! Tak drodzy Państwo, brzmi niewiarygodnie, ale rzeczywiście tak było. Bo przebłysk świetności miasta w latach 1896-99, Hel zawdzięcza m.in. gdańszczanom! To oni na nowo okrywają urokliwy zakątek na półwyspie helskim, miejscowość Hel. I powstaje… Pierwsza elegancka restauracja „Löwen Grube”(Lwia Jama) oraz ekskluzywny hotel Kurhaus z własnym pomostem cumowniczym dla gości przypływających z Gdańska. Po pierwszej wojnie światowej hotel zmienia nazwę na hotel „Polonia”, w którym często gościł m.in. Stefan Żeromski. Ale i ten okres świetności skończył się. M.in. z momentem mianowania i uznania w roku 1936 tzw. Rejonu Umocnionego Hel. I tak od 1937 r. wstęp na teren Helu był możliwy jedynie dla obywateli polskich za okazaniem specjalnej przepustki lub dokumentów wojskowych. Zatem wybuch II wojny światowej, okres okupacji, a następnie lata po wojnie wymusiły ogrodzenie Helu drutem kolczastym i odseparowanie go od normalności (były to tereny wojskowe).
Czy aby na pewno nowy początek?
Wydawało się, że nadanie po 494 latach ponownie praw miejskich w 1963 r. ożywi Hel. Tak się jednak nie stało. Po raz kolejny światełko nadziei pojawiło się, gdy Hel przestał być punktem stricte wojskowym i stracił znaczenie dla obronności kraju. Jednakże turyści, pomimo pięknych, szerokich plaż z czystym piaskiem pod stopami, wspaniałych pełnych jodu lasów sosnowych i wiatru od morza, nie odwiedzali tego miejsca. Latem, czasami pojawiali się jednodniowi turyści oraz garść letników w kwaterach prywatnych, jednakże to nie „czyniło wiosny”. Potencjał Helu był bowiem i jest nadal nie do końca wykorzystany. I tak przez lata włodarze gminy nie za bardzo tryskali pomysłami, jak zmienić ten skądinąd – niesprawiedliwy stan rzeczy.
Cytując „głupka”
I nie wiem czemu przypomniały mi się w tym momencie słowa „nieuka”, który w szkole był wyśmiewany – podobno przez swoją głupotę Alberta Einsteina „Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić”. Słowa, które trzeba znać, słowa które mówią tak wiele… Hel już tego czasu „przespał” dużo, szczególnie w ostatnich latach. Miasto i gmina ma potencjał, a obdarowania go przez naturę może zazdrościć wielu. Minionych lat nie cofniemy, tego co można było zrobić w tamtym czasie też. Mam jednak nadzieję, że obecnym władzom będzie „chciało się chcieć” – myśleć nie tylko o własnych interesach, ale także o dobru swojej małej ojczyzny, bo potencjał jest, trzeba tylko pracy by umiejętnie go wykorzystać!
EP

