Z początkiem listopada Energa poinformowała o zakończeniu pięcioletniej współpracy ze stadionem w Letnicy. Władze Gdańska nie kryły rozczarowania decyzją , szczególnie że – jak przekonywały – w trakcie rozmów obie strony deklarowały wolę kontynuowania współpracy. Sprawę w mocnych słowach skomentowała prezydent Aleksandra Dulkiewicz. Teraz Energa odpowiada włodarz miasta protestując przeciwko… szantażowaniu spółki.
W oficjalnym komunikacie wystosowanym do mediów Energa jako powód swojej decyzji podaje niezadowalające rezultaty współpracy. „Przez pięć lat trwania umowy sponsoringowej na terenie stadionu w Gdańsku odbyły się tylko dwa komercyjne wydarzenia, które uznać można za ogólnopolskie, z czego ostatnie w połowie 2017 r. Dodatkowo obowiązujący od wielu miesięcy reżim sanitarny związany z pandemią koronawirusa, powoduje dużą niepewność dotyczącą organizacji wydarzeń kulturalnych i sportowych na stadionie w Gdańsku. W l. 2016 i 2018 strata netto oscylowała na poziomie (-)2,6 mln zł, z kolei za 2019 r. wyniosła ona (-)0,6 mln zł. Warto zaznaczyć, że na koniec 2019 r. operator stadionu wykazał stratę za lata ubiegłe sięgającą niemal 19,2 mln zł. Reasumując prowadzona przez kilka tygodni rzetelna analiza oferty otrzymanej 30 września br. wykazała, że ryzyka biznesowe ograniczają osiągniecie założonych celów sponsoringowych” – czytamy w oświadczeniu.
Jednocześnie spółka zaznaczyła, że w 2020 roku wartość wsparcia Grupy ORLEN dla społeczności lokalnych, inicjatyw kulturalnych i na sponsoring sportowy w Gdańsku wyniosła 10 mln zł. „Mimo że działalność Energi obejmuje jedną czwartą powierzchni Polski to właśnie na potrzeby Gdańska przeznaczane jest ok. 40 proc. całego budżetu sponsoringowego, a także ok. 50 proc. budżetu CSR.” – napisali przedstawiciele spółki.
Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz komentując decyzję władz Energi poinformowała, że miasto musi przemyśleć dalszą współpracę ze spółką w innych projektach. – W tej sytuacji musimy przemyśleć sens dalszych rozmów z Energą obejmujący przecież zakupy energii wraz z przesyłem przez naszą samorządową grupę zakupową na kwotę blisko 100 mln zł rocznie, a także współpracę choćby przy rozwoju infrastruktury przesyłowej, elektromobilności czy wreszcie zapowiedzianej trzy dni temu realizacji elektrowni gazowej w Gdańsku. I kolejna sprzeczność: z jednej strony premier Mateusz Morawiecki obiecuje wsparcie dla branży eventowej w ramach kolejnej tarczy, a jego rządowa spółka tę branżę dobija – powiedziała Dulkiewicz.
Słowa prezydentki Gdańska Energa odczytała, jako… szantaż. „Wypowiedź Pani Prezydent o sensie współpracy Energi i Gdańska w obszarze rozwoju infrastruktury przesyłowej, elektromobilności czy wreszcie zapowiedzianej realizacji elektrowni gazowej w Gdańsku budzi zdziwienie i niepokój. Przenoszenie osi sporu o sponsoring na relacje biznesowe uznać można za przejaw działania na szkodę Gdańska i zachwianie bezpieczeństwem energetycznym jego mieszkańców. (..) Wypowiedzenie umowy na zakup energii przez samorządową grupę zakupową (do której należy m.in. port lotniczy, stadion, Gdański Zarząd Dróg i Zieleni czy Gdańskie Autobusy i Tramwaje) oczywiście dotknie w krótkiej perspektywie Energę, ale może oznaczać dla miasta i okolicznych gmin wyższe koszty modernizacji oświetlenia ulicznego, spadek bezpieczeństwa na drogach czy wzrost cen biletów komunikacji miejskiej, a przede wszystkim spowodować może zwiększenie kosztów zakupu energii, co bezpośrednio uderzy w mieszkańców Gdańska” – napisano w oświadczeniu spółki.
Władze Energi zarzuciły też prezydent Gdańska niewystarczający nadzór nad operatorem stadionu, co doprowadziło do słabych wyników finansowych. -Zamiast wzmocnić nadzór nad spółką zarządzającą stadionem, która pomimo optymalnych warunków od wielu lat odnotowuje straty, Pani Prezydent woli grozić utrudnianiem prowadzenia biznesu Enerdze, czyli drugiemu co do wielkości pracodawcy na Pomorzu (blisko 10 tys. miejsc pracy), który co roku do budżetu województwa przelewa ćwierć miliarda złotych. Przy czym pamiętać należy, że w ciągu roku to m.in. Pani Prezydent wyrażała niepokój o to, czy przejęcie kapitałowe Energi nie wpłynie negatywnie na wpływy podatkowe do budżetu miasta. Teraz zaś rzuca groźby, których spełnienie może przynieść taki właśnie efekt. – czytamy w komunikacie.
„Rzucanie kłód pod nogi Enerdze w planach rozwoju elektromobilności czy budowy ważnej dla całego regionu elektrowni gazowej o wartości inwestycji ponad 1 mld zł to ignorowanie spraw mieszkańców ich zdrowia, miejsc pracy i komfortu życia” – dodały władze Energi.
Energa zapewniła także, że będzie kontynuować wsparcie dla społeczności lokalnych, inicjatyw kulturalnych i na sponsoring sportowy w Gdańsku.

