„Uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd…”
Lubię cytować klasyków czy to z dziedziny literatury czy muzyki, pod warunkiem, że wydźwięk przytoczonego materiału buduje i motywuje. A wyżej wspomniany… idealnie obrazuje to, co powinni zrobić młodzi ludzie! Uciekać z tego kraju… i biec za lepszym życiem, bo czy nasze pokolenie doczeka się jeszcze normalności? Nie sadzę, to bowiem proces, który wymaga licznych zmian i korekt. A na to trzeba czasu, czasu i jeszcze raz czasu!
Jechał ratować życie, a pójdzie za kraty…
I to uwaga, nie ze względu na podatki! I choć nie przepadam za Korwin-Mikkem zgadzam się z nim w pełni, że podatek dochodowy to „kara za ciężką pracę” – często po godzinach i latach bez wakacji, aby zapewnić rodzinie byt i jako taką egzystencję. Ale nie o podatkach ten materiał! O sądach Kochani, bo to co dzieje się w Polsce to nie tylko „wina Tuska i PO”, ale spuścizna „pracy” pokoleń – PRL-owska śmierdząca spuścizna. Należę do ludzi, którzy nawet gdy upadną, kolejnego dnia się podnoszą, a przynajmniej próbują. Do czasu, bo gdy usłyszałam bulwersującą mnie okropnie, historię strażaka – pana Edwarda, który, jadąc strażackim wozem bojowym, uprzywilejowanym, z wyjącą syreną (!!!) spowodował wypadek w którym zginęła kobieta – ma iść za kraty – to odechciało mi się już podnosić! Opadło mi wszystko (na szczęście jestem kobietą), a w pierwszej kolejności chęć życia w Polsce. A co – takie prawo tylko u nas, no może jeszcze na wschodzie jest gorzej, ale mam na myśli cywilizowane kraje, takie bez panującego cara… A tak na marginesie nie jedna praca naukowa by powstała, gdyby nad tym przypadkiem skrupulatnie i sumiennie się pochylić.
Ale ad rem… Pan Edward jadąc wozem strażackim był na drodze podporządkowanej, ale zgodnie z prawem i zasadami ruchu drogowego – pierwszeństwo ma zawsze właśnie taki pojazd, nawet gdy jedzie drogą bez pierwszeństwa. Tak to już jest, że każdy normalny kierowca widząc pojazd uprzywilejowany – nie ważne czy mamy pierwszeństwo czy nie – zjeżdża z drogi, bo pojazd ten nie jeździ sobie „z kogutem” dla zabawy, tylko na jakąś interwencję, najczęściej ratować ludzkie życie czy dobytek! Co stało się jednak w tym przykrym incydencie? Kobieta jadąca autem osobowym nie zachowała należytej ostrożności i nie ustąpiła jadącemu na sygnale wozowi strażackiemu, który jechał do pożaru. Strażak kierujący pojazdem, gdy tylko zauważył, że kobieta nie patrzy w lusterko boczne i zachowuje się tak, jakby wozu nie widziała, zaczął hamować. Tylko, że zabrakło odległości, aby do zderzenia nie doszło…
„Bo sąd tak ocenił”. Nieodwołalny, definitywny, nieomylny…
Każdy z nas chce sprawiedliwości, ale mało kto w dzisiejszych czasach ją dostaje. Przykład? Bardzo proszę. Rzecz działa się niedawno. Prokurator jadący już po pracy potrącił kobietę. Rezultat zgon na miejscu, a jego winna bezsporna, bo nie zachował zasad ostrożności. Jaka decyzja sądu? Wyrok – dwa lata więzienia, oczywiście w zawieszeniu. Zero odsiadki, tylko dlaczego? Też ofira śmiertelna na drodze… Wracamy do pana Edwarda. Zasłużony strażak OSP, po niemal 50 latach służby i narażania swojego życia ratując i pomagając innym, jadący na interwencję, no powiedzmy – powoduje wypadek, choć jak czytając wyrok powiedział sąd „kobieta, która zginęła w wypadku, w sposób znaczny przyczyniła się do tego zdarzenia drogowego” – dostaje wyrok 3 lat wiezienia (bez zawieszenia oczywiście). I tu ginie człowiek i tu ginie człowiek, ale to tylko jedna kwestia wiążąca, reszta to zupełnie inna bajka! Tu najlepiej widać, ile naszej „sprawiedliwości” zależy od sędziego. Było odwoływanie się od wyroku, jednak bezskuteczne. Uniewinnienie strażaka spaliło na panewce, a teraz nawet wyrok jest prawomocny. Zostaje jedna szansa, aby strażak, służący drugiemu człowiekowi – jeszcze raz podkreślę – pół wieku i to bez wynagrodzenia – nie spędził zasłużonej emerytury w więzieniu. Jest nią ułaskawienie przez prezydenta dra Andrzeja Dudę. Czy prezydent wysłucha głosu Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP i ułaskawi – jak dla mnie – poszkodowanego również w tym wypadku drogowym? Adam Nowak ze ZOSP RP mówi wprost – „ta kara jest nieadekwatna do winy”.
Murem za panem Edwardem stoją rzesze ludzi w Polsce, nie tylko strażaków, ale także wszyscy Ci, którzy w wozach uprzywilejowanych gnają by ratować drugiego człowieka. A rzecz jest bardzo prosta… aż zanadto. Po pierwsze, wóz uprzywilejowany może przekroczyć prędkość i nie dostosować się do ograniczenia 50/h, bo jedzie ratować ludzkie życie. Tymczasem sąd zarzucił strażakowi, że nie stosował się do przepisów ruchu drogowego. Absurd – czyż nie!? Gdyby wlókł się zgodnie ze znakami nie miałby do czego jechać! Chyba, że do zgliszczy! Przy ratowaniu życia ludzkiego każda minuta, aj, co ja piszę, sekunda – jest często na wagę złota…
Sąd „wychowuje” i „wymierza sprawiedliwość”!
Najsmutniejsze jest coś innego „mądrości sądu”, który stwierdził, że „wyrok ma być dolegliwy i wychowawczy”. No tak „wyrok dolegliwy” to marzenie człowieka, który po pierwsze uczestniczył w tej tragedii, w której zginął drugi człowiek, i kolejne marzenie człowieka, który przez 50 lat służył w Ochotniczej Straży Pożarnej. I tak – rozumując dalej „wyrok wychowawczy” ma uczyć innych kierowców wozów uprzywilejowanych, że tak naprawdę to niby mają pierwszeństwo, ale lepiej niech jadą zgodnie ze znakami, bo jakby nie daj Boże był wypadek, to oni pod żadnym pozorem nie są objęci żadnymi „tłumaczeniami”, argumentami i prawami. Oni tylko gnają ile sił, w stresie, narażając swoje życie, by pomóc bliźniemu. Ale co to obchodzi „wysoki” sąd…
Wszyscy do dymisji!
Jako młody człowiek, nota bene podobnie, jak moi znajomi uważam, że cały ten cyrk i jego artyści – mówię tu o wymiarze sprawiedliwości powinien być rozgoniony! Koniec apanaży, wyjątków, nagród, władzy, „niedostatecznego stopnia samokontroli” i innych absurdalnych wymówek, a jak dla mnie realnych kpin. Rozgonić tę bandę pajaców, którzy dbają tylko o swój dobrostan i myślą, że toga to już powód dla którego trzeba i należy – uznać ich za nieomylnych. Do wymiany. Wszyscy! Krewni i znajomi królika też! To potrwa lata, PiS tego sam nie zrobi, to proces, a czyszczenie tego… hm… powiem delikatnie (tak zawsze mi mówi Mama „bądź delikatna, jesteś kobietą” – to mówię subtelnie, a co!) – czyszczenie tego bałaganu zarażonego cholerą i wąglikiem jednocześnie (takie połączenie to rzecz jasna absurd i kuriozum). Inaczej zdolni, młodzi i bardziej „kumaci” Polacy spakują walizki i wyjadą! Gdziekolwiek – na Zieloną Wyspę, byle gdzie – byle jak najdalej od ojczyzny, na którą patrząc, przez takie absurdy i występki, tylko serce krwawi!
I tak czasem sobie myślę, że Hammurabi był jednak od współczesnych mądrzejszy. Po pierwsze, gdyby prawo talionu było choć kilka razy zastosowane w dzisiejszych czasach, porządki w kraju z pewnością byłyby lepsze. Czyż zastosowanie kary takiej samej, jaką był skutek przestępstwa – przykładowo kara śmierci za zabójstwo – nie zastopowałaby wielu zbrodni? I drugi aspekt – nie wiem czy nie jeszcze bardziej skuteczny – kara mutylacji, która oznaczała karę cielesną odpowiadająca w swej symbolice przestępstwu, na przykład ucięcie ręki było karą za uderzenie ojca…
EP

