Wielkanoc tuż tuż! Niestety bardzo często podczas takich świątecznych wizyt nie potrafimy się odpowiednio zachować i co gorsza, nawet nie zdajemy sobie sprawy ze swoich błędów. Jak zatem nie popełnić wizytowego foux pas? Zapraszamy do lektury!
Po pierwsze lepiej nie „wpadać” do nikogo bez zapowiedzi. Nawet jeśli jest to osoba nam najbliższa – córka, siostra czy rodzice. W dobie powszechnej technologi, zapowiedź naszej wizyty nie sprawi problemu, a może ustrzec przed nietaktem. Nie chodzi już nawet o to, że możemy zastać kogoś w szlafroku. Święta to czas odwiedzin, może więc się okazać, że nie zastaniemy gospodarzy, bo sami udali się w gościnę do kogoś. Albo możemy ich zastać przyjmujących innych gości. Niby nie ma w tym nic złego, ale może w domu nie ma miejsca, by przyjąć jednocześnie większą liczbę osób?
Kiedy już jesteśmy umówieni i wybieramy się z wizytą, szczególnie na śniadanie wielkanocne, nie przynosimy ze sobą przygotowanych przez nas potraw, chyba, że wcześniej było to uzgodnione z gospodynią. Niezapowiadane wniesienie talerza może zostać odebrane jako sygnał, że „nasze” uważamy za lepsze. A to jest czas gospodyni i to ona może się wykazać przed gośćmi swoim talentem kulinarnym. Dobrze jest przynieść jakiś niewielki podarek, ale nie potrawę, dobre wino czy kwiaty wystarczą.
Pamiętajmy o punktualności. Niestosowne jest pojawianie się za wcześnie – bo możemy zastać gospodynię biegającą jeszcze w fartuchu, ani za późno. Spóźnianie się to nie tylko wyraz braku szacunku, ale są także przyczyny prozaiczne – gorące dania mogą wystygnąć. Słynny kwadrans akademicki spóźnienia to wszystko, na co możemy sobie ewentualnie pozwolić.
Gości wita zarówno gospodarz, jak i jego małżonka. Oboje powinni stać obok siebie. Najpierw witamy się z panią, następnie z panem, niezależnie od tego, czy przyjmujemy gości, czy nimi jesteśmy. Goście wchodzący do domu, gdzie są już przybysze, powinni przywitać się z każdym (jeśli nie jest to zbyt duża liczba osób). Najpierw z kobietami – od najstarszej do najmłodszej, potem z mężczyznami – od najstarszego do najmłodszego.
A teraz o obuwiu. Ani gospodarz nie powinien nas o to prosić, ani my nie powinniśmy tego robić. Często zdarzają się komiczne wręcz sytuacje, kiedy od progu zdejmujemy buty i nie zmieniamy zdania nawet po stanowczych prośbach osoby przyjmującej. Takie zachowanie jest niegrzeczne i nietaktowne. Jeśli już koniecznie nie chcemy poruszać się po czyimś domu w obuwiu wyjściowym, lekkie buty na zmianę możemy zabrać ze sobą.
Jak powinniśmy usadzić gości przy stole? Zasada jest taka, że rozsadzamy małżeństwa, by łatwiej było podtrzymać konwersację. Najlepiej, by goście siedzieli na przemian, czyli pan, pani, pan, pani. Osoby, które za sobą nie przepadają, powinny siedzieć daleko od siebie. Nie możemy wchodzić w rolę rozjemców i zmuszać zwaśnione osoby, by siedząc razem mogły się pogodzić.
I kwestia jedzenia. Potrawy przygotowujemy zgodnie z preferencjami obecnych. Jeśli wiemy, że ktoś jest np. wegetarianinem, na stole powinna się znaleźć przynajmniej jedna lub dwie potrawy jarskie. Będzie to wyrazem naszego szacunku do danej osoby. Zdecydowanie nie powinniśmy namawiać kogoś do jedzenia. Niedopuszczalne jest podstawianie komuś talerza z potrawą ani szantaż „zjedz, bo się obrażę”. Z drugiej strony, jeśli jesteśmy gośćmi – powinniśmy przynajmniej spróbować większości potraw. Gospodyni poświęciła swój czas i wysiłek, by jak najlepiej nas przyjąć, a siedzenie nie kosztując niczego jest wyrazem lekceważenia dla jej pracy. Dobrze jest pochwalić danie, jeśli nam smakuje. Musi być to jednak komplement szczery i naturalny.
No i dyskusja! Wiemy, jakie tematy Polacy lubią poruszać przy stole. Politykę, pogodę i pieniądze lepiej jednak omijać, by uniknąć poróżnień i nudy. Lepiej postawić na kulturę, zainteresowania gości czy wspomnienia. Nie poruszamy też tematów, w których jesteśmy „lepsi” od innych obecnych. Jeśli byliśmy na egzotycznych wakacjach nie pytamy innych „Jak tam urlop?”, by za chwilę móc przejść do opowieści z naszych wojaży.
Nie musimy też chyba przypominać o tym, że wszelkiego rodzaju urządzenia elektroniczne typu telefony, tablety i laptopy nie mają prawa znajdować się stale w naszych rękach, ani leżeć na stole obok nas. Niedopuszczalne jest czytanie czy oglądanie czegoś w internecie przy świątecznym stole. Trudno o większy wyraz lekceważenia dla pozostałych obecnych. Telefony powinny być wyciszone, schowane w torebce lub kieszeni. Podczas rodzinnych spotkań lepiej też zrezygnować z telewizora.

