Celebryci w świecie zdominowanym przez media społecznościowe znani są z tego, że chwalą się niemal każdą sekundą swojego życia, często w ten sposób budując markę utożsamianą ze swoją twarzą. Posiłki w drogich, ekskluzywnych restauracjach, sportowe samochody, imprezy do białego rana – pstryk i właśnie ta chwila ujęta w kadrze trafia do setek tysięcy odbiorców.
Z psychologicznego punktu widzenia nikt kto trzyma normę nie jest w pełni zadowolony z tego co ma. Nawet milioner, który chociaż ma już duży majątek, wielki dom i super samochód pracuje cały czas, aby jeszcze bardziej powiększyć swój status materialny. Chociaż do grobu tego nie weźmie, sama chęć posiadania i chwalenia się tym, że ma więcej niż inni, napędza go do dalszego działania. Dlatego dla celebrytów więc pokazywanie wszystkiego w mediach społecznościowych ma sens! Ale co robić, gdy nasi wszyscy znajomi nagle stali się facebookowymi celebrytami… O czym to świadczy? Podpytujemy ekspertów.
Nadmierne pokazywanie się w internecie tzw. internetowy ekshibicjonizm to niestety „dolegliwość” wielu młodych ludzi. Młodzież prowadzi na swoich portalach społecznościowych życie na pokaz, udowadniając znajomym, że prowadzi równie udane i modne w grupie rówieśniczej życie, co gwiazdy ze szklanego ekranu. Prywatność nie ma w tej chwili znaczenia – liczy się tylko to, co pokazuje się innym. Kreacja, a nie naturalność, by chociaż na chwilę zdobyć popularność, „fejm” w sieci – mówi psycholożka Anna Sitkowska. – Pokazywanie swojego wizerunku w internecie pozwala nam przybierać różne maski. Publikować przeidealizowane zdjęcia, których wspaniały efekt uzyskiwany jest przy pomocy programów do obróbki grafiki. Online znika też nieśmiałość, dlatego coraz popularniejsze jest chwalenie się na portalach społecznościowych udaną imprezą, nowym partnerem życiowym lub długo oczekiwaną pociechą. Kiedy logujemy się, wchodzimy do życia na pozór idealnego – dodaje psycholog.
Wydawałoby się, że życie w sieci to same przyjemności. Niestety, niekoniecznie. Przytoczymy Państwu pewną historię, która także krąży w sieci. – Marta i Klaudia to siostry. Nieuwaga jednej z nich podczas prowadzenia samochodu sprawiła, że obie znalazły się w szpitalu. Podczas, kiedy post Marty o wypadku polubiło trzysta osób, Klaudię odwiedziły jej trzy najlepsze przyjaciółki. O Marcie nie pamiętał nikt… Ta krótka anegdotka pokazuje, jak bardzo życie w sieci czyni nasze realne życie puste, w którym coraz bardziej doskwiera nam samotność. Wylogujmy się więc z sieci i zacznijmy żyć prawdziwym życiem, a zapewniam, będzie ono o wiele ciekawsze!
Nadmierne korzystanie z Internetu to zjawisko coraz bardziej powszechne. Nałogowy internauta w wirtualnym świecie spędza sporą część dnia, zaniedbując codzienne obowiązki. Siecioholizm to choroba, która może nieść za sobą poważne konsekwencje. Skutki uzależnienia od „bycia online” mają charakter fizyczny, psychologiczny, moralny, społeczny i intelektualny. Zdaniem lekarzy i psychologów taka ucieczka od realnego świata to objaw głębszych problemów takich jak m.in. nieśmiałość, niska samoocena, negatywne strategie radzenia sobie ze stresem oraz depresja. Uzależnienie od Internetu prowadzi do do niszczenia się wzroku, skrzywienia kręgosłupa, negatywnego samopoczucia, poczucia rozdrażnienia, a także nieprzespanych nocy. Utrata kontroli nad korzystaniem z sieci nazywana jest przez psychologów zespołem uzależnienia od internetu.
W miarę jak zaburzenie to się rozwija, u chorego spada poziom satysfakcji. Żeby znów dobrze się czuć wie, że musi jeszcze więcej czasu spędzać przed monitorem. Kiedy nie korzysta z komputera lub telefonu czuje się przerażony i rozdrażniony. Z czasem frustracja ta wzrasta. Jeśli więc zauważymy ten problem u nas czy naszych znajomych należy udać się do specjalisty.

