Aktualności z Pomorza

Jawiły się jako nadzieja. Były jednak krwawym narzędziem w rękach nazistów…

Dla więźniów obozów koncentracyjnych miały być nadzieją. Nadzieją na lepsze jutro, nadzieją na życie. W rzeczywistości były okrutnym i krwawym narzędziem w rękach nazistów.

Marsze śmierci to jeden z trudniejszych i ciemniejszych zakamarków naszej historii. W styczniu w całej Polsce odbyły się uroczystości, upamiętniające to tragiczne wydarzenie. 25 stycznia 1945 r. Na skutek rozkazu komendanta obozu SS-Obersturmbannführer Paula Werner’a Hoppe nastąpiła ewakuacja więźniów z KL Stutthof do szkoły SS w Lęborku.

140 km trasa prowadziła przez dzisiejsze Mikoszewo, Świbno, Cedry Małe, Cedry Wielkie, Pruszcz Gdański, Kolbudy, Łapino, Niestępowo, Żukowo, Przodkowo, Pomieczyno. 11 tysięcy więźniów, wyruszyło o 4 rano, do marszu nie będąc wogóle przygotowanym. Bez jedzenia, ubioru, butów czy płynów. Temperatury sięgały blisko -20 °C, a mimo to każdego dnia pokonywano po 20 km.

Każdy przejaw buntu, ale nawet spadku sił maszerujących kończył się strzałem w tył głowy. Nie wolno było pomagać więźniom, mimo to bardzo często miejscowa ludność z narażeniem życia swojego i swojej rodziny ją niosła.

Uroczystości upamiętniające tragiczne wydarzenia odbyły w miejscowościach przez które więźniowie podążali do Lęborka. W Cedrach Wielkich mieszkańcy gminy, zaproszeni goście, władze samorządowe spotykali się pod obeliskiem był złożyć kwiaty i zapalić znicze.

Wcześniej odbyła się msza święta. Następnie w Gminnej Bibliotece Publicznej w Cedrach Wielkich odbyła się prelekcja poświęcona książce Tadeusza Nieśpiałowskiego „Czas Grozy i Oporu”. Pozycja opisuje pracę nauczyciela pod niemiecką okupacją, aresztowanie, pobyt w więzieniu i obozie koncentracyjnym.

Zdjęcia: UG Cedry Wielkie

Udostępnij

Zostaw pierwszy komentarz

Obserwuj nas