„Polska dla Polaków” – wykrzykiwali ONR-owcy podczas kwietniowego pochodu w Gdańsku. Ileż za te słowa zebrali batów od lewicowych środowisk. Ale spójrzmy na to rozsądnie: dla kogo ma być Polska, jeśli nie dla Polaków?
Cóż za oburzenie ogarnęło cały kraj na dźwięk tego „nacjonalistycznego” hasła. Jakie larum podnieśli lewicowcy, że przecież to rasizm w czystej postaci! Najbardziej obrzydliwej na dodatek! Bo niby w czym Polacy są lepsi od innych narodów? W czym biali są lepsi od innych kolorów skóry? My postanowiliśmy jednak spojrzeć głębiej i zapytaliśmy ludzi, ot tak po prostu. A przy okazji tego wydarzenia przypomniała mi się historia naszych redakcyjnych znajomych, których syn ożenił się z czarnoskórą dziewczyną. Jakie wielkie było niezadowolenie i cierpienie rodziców z tego powodu… Aby zweryfikować nasze przypuszczenia przeprowadziliśmy sondę, w której zapytaliśmy Polaków: „Jak byś zareagował/zareagowała, gdyby Twoje dziecko przyprowadziło do domu czarnoskórego partnera?”. Wynik był do przewidzenia: nikt, absolutnie nikt z zazpytanych nie byłby z tego faktu zadowolony. Oczywiście jednocześnie nikt nic złego do czarnoskórych nie ma. Wnioski końcowe są zatem takie: „Murzyn” jak najbardziej może być. Ale u sąsiada, broń Boże u mnie!
Tylko dlaczego boimy się o tym powiedzieć głośno? Jesteśmy narodem tradycjonalistycznym i z tego słyniemy. Wolimy ludzi podobnych do siebie od tych odmiennych. I nie jesteśmy w tym jedyni! Wszędzie, na całym świecie na ludzi „innych” patrzy się z mniejszą dozą zaufania niż na „swoich”. Nawet w krajach wysoko rozwiniętych, zarówno kulturowo jak i gospodarczo. Taka jest już natura ludzka.
Jednego tylko nie rozumiem: dlaczego pozwoliliśmy sobie wmówić, że to rasizm i zachowanie konieczne do wyplenienia? Co mają preferencje do dyskryminacji? Czy środowisko lewicowe w ogóle wie, co to słowo tak naprawdę oznacza? Nieoczytanym pozwolę sobie zacytować słownik języka polskiego (czyżby też rasistowski i prawicowy?): dyskryminacja – ograniczanie przywilejów, praw, a nawet prześladowanie części społeczności, zwykle na tle rasowym, etnicznym, religijnym lub kulturowym. W tej definicji nie ma nic o preferencjach! Idąc dalej torem tej lewicowej (nie)logiki: czy sam fakt bycia heteroseksualną kobietą czyni mnie jednocześnie homofobem? Skoro sama wolę mężczyzn, to znaczy, że tym samym „dyskryminuję” homoseksualne kobiety? Przynajmniej to właśnie próbuje nam wmówić „poprawność polityczna”, którą jest tak intensywnie lansowana przez mainstreamowe media. Dlaczego nasze społeczeństwo jest aż tak zakłamane? Choć wydaje się, że właściwsze byłoby tu stwierdzenie „zastraszone”, bo większość robi tak tylko po to, żeby ktoś z „lewa” nie wyzwał go od zacofanego, rasistowskiego ciemnogrodu i nie wyciągnął kary… finansowej!
Najśmieszniejsze w tej całej absurdalnej sytuacji jest to, że jedynymi osobami, które mają zdrowe podejście do „rasizmu” i „dyskryminacji” są osoby… właśnie o ciemnym kolorze skóry! Przynajmniej te o przeciętnym ilorazie inteligencji. Nie trzeba długo szukać, by znaleźć ich przykłady. Najbardziej lewicowa telewizja w Polsce – TVN po tym „skandalicznym” i „nacjonalistycznym” marszu ONR w Gdańsku na potwierdzenie swoich oskarżeń o rasizm zaprosiła do swojego studia Izugabe Ugonogh – czarnoskórego pięściarza urodzonego w Szczecinie, który w zamyśle stacji miał zapewne opowiadać jak bardzo skrzywdziło go hasło „Polska dla Polaków”. Niestety, plan spalił na panewce, bo Ugonogh – inteligentniejszy od większości stwierdził, że jego owo hasło w ogóle nie obraża, bo przecież jest Polakiem. A skoro „Polska dla Polaków”, to dla niego też. I oto TVN przekonał się jak łatwo jest zginąć od własnej broni.
Drodzy Czytelnicy, chcemy Was uspokoić: wszyscy mamy prawo mieć własne poglądy i preferencje! Przecież to nie oznacza jednocześnie prześladowania innych grup. Jeśli nie bijemy „kolorowego” na ulicy, nie rzucamy kamieniami w jego okna i w żaden sposób nie robimy mu krzywdy – bo tego robić oczywiście nie wolno – to myśleć możemy co chcemy! Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej!
MR

