Inne

Kot się chowa, a myszy harcują…

 

Działacze stowarzyszeń LGBT zdecydowanie wiedzą, jak zwracać na siebie uwagę. Wiedzą też doskonale jak obrażać, znieważać i zniesmaczyć większość Polaków. A potem się dziwią, że hejt, że homofobia, że dyskryminacja. Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz! I choć do żałosnych i tandetnych przedstawień z tęczową ideologią w roli głównej przyszło nam już (niestety!) przywyknąć, to wciąż dziwi zachowanie służb mundurowych, które zachowują się jakby miały klapki na oczach. Ślepi, zastraszani, a może postępujący dyplomatycznie?

16 października miała miejsce jedna z ważniejszych dla katolików rocznica – wyboru pierwszego polskiego kardynała na urząd papieża. Tego dnia w kościołach wierni modlili się dziękując za życie i pontyfikat Jana Pawła II. Działacze LGBT postanowili kolejny raz udowodnić, że mają duże braki szarych komórek i pod słynnym oknem papieskim w Krakowie (w którym papież spotykał się z wiernymi podczas wizyt w Polsce) urządzili sobie… nocną potańcówkę z tęczowymi flagami. W głowie się nie mieści? A jednak! Oczywiście imprezowicze nigdy nie przyznają się do tego, że happening był skandaliczny i miał na celu zwrócenie na siebie uwagi. Żeby jednak mieć „argument” wymyślili, że jest to demonstracja w obronie edukacji seksualnej w szkołach.

Choć dewiancka impreza pod papieskim oknem była głośna i odbywała się po godz. 22:00, służby porządkowe nie zareagowały. Mimo jawnego zakłócania ciszy nocnej funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce w celu zabezpieczenia demonstracji „nie stwierdzili złamania prawa”.

Mundurowi potulni jak owieczki schowali się czekając na rozejście się uczestników, a imprezka pod ich nosem trwała w najlepsze. Jakby absurdu było w tym wszystkim mało, gdy do rozbawionych tęczowych wyszedł duchowny z różańcem, ci stwierdzili że „przeszkadza” i zagrozili, że wezwą policję. I co? I też żadnej reakcji. Jak to możliwe, że policja tak się boi hałaśliwej hołoty? Gdyby w naszym kraju rządziła lewica, byłoby to zrozumiałe. Ale przecież nawet w Sejmie zdecydowaną większość mają ugrupowania prawicowe i konserwatywne. Dlaczego tak łagodnie podchodzą do coraz to ostrzejszych i wulgarnych wybryków homoseksualnej mniejszości? A może policjanci nie obawiali się władzy na Wiejskiej, a tej bliższej? Wszak prezydentowi Krakowa Jackowi Majchrowskiemu o wiele bliżej do lewa niż do prawa. Czy to z krakowskiego ratusza przyszło polecenie, by nie rozganiać tęczowej libacji? Na jaką jeszcze profanację pozwolą sobie działacze środowisk LGBT zanim ktoś wreszcie ich zdyscyplinuje? Przecież widać gołym okiem, że większość ich manifestacji to haniebne prowokacje, mające na celu obrażanie wartości i symboli katolickich.

Polacy dzięki Bogu widzą coraz bardziej, że pochody z tęczową flagą wcale nie nawołują do poszanowania mniejszości, a wręcz przeciwnie – atakują większość.

-Pamiętajcie o wartościach w jakich wzrastaliśmy: Bóg, Honor, Ojczyzna. LGBT może nam podskoczyć – grzmi w internecie windsurferka Zofia Klepacka. Takich opinii jest coraz więcej, a i wybryki społeczności LGBT zdążyły przyzwyczaić społeczeństwo do tego, że to właśnie ta mniejszość chce dominować nad większością, nie być traktowana na równi. Chce rządzić… Tego dowodem była właśnie uwłaczająca katolikom demonstracja w Krakowie. Wydarzenie to nie umknęło uwadze i emocjom internautów. Z tysiąca komentarzy zwykłych ludzi, Polaków, których notabene cytować nie chcemy znamienny był jeden: „Bardzo ciekawe, że edukacja seksualna powiązana jest wg nich z tęczową flagą. Tam powinni stać młodzi, heteroseksualiści, którzy mają lub niedługo mogą mieć dzieci, bo facet z tęczową flagą optujący za wczesną edukacją seksualną nie przekonuje mnie, że to dla dobra dzieci…”. Wreszcie ktoś trafił w sedno!

IT

Udostępnij

Zostaw pierwszy komentarz

Obserwuj nas