Prezydent Lech Kaczyński korzystając ze swego konstytucyjnego uprawnienia do inicjatywy ustawodawczej, w 2010 roku złożył na ręce marszałka Sejmu projekt ustawy o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Nowe święto państwowe zostało ustanowione przez Sejm RP w 2011 roku.
Święto ma na celu upamiętnienie polskich żołnierzy, którzy pod koniec drugiej wojny światowej oraz po jej zakończeniu walczyli o wolność Polski. Niezłomni chcieli uniezależnienia naszego kraju od wpływów Związku Radzieckiego i zdecydowanie można powiedzieć, że niezwykle dużo im się udało! Mimo… wymazywania z narodowego panteonu, mimo bycia „zapominanym” przez elity, mimo tak wielu zagrożeń i dylematów jakie mieli… Nie da się zaprzeczyć, że skutecznie bronili Polski przed sowietyzacją.
Za krew przelaną w obronie Ojczyzny
„Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ma być wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji za świadectwo męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji niepodległościowych, za krew przelaną w obronie Ojczyzny” – wyjaśniał w 2010 r. pomysłodawca ustawy o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych – Lech Kaczyński.
W przywracaniu pamięci o Wyklętych zasłużył się również b. prezes IPN Janusz Kurtyka (prezes IPN w latach 2005-2010).
Dlaczego taka nazwa?
Sformułowanie „Żołnierze wyklęci” powstało w 1993 r. Wówczas Liga Republikańska (organizacja antykomunistyczna działająca w latach 1993-2001), przygotowywała na Uniwersytecie Warszawskim wystawę poświęconą właśnie podziemiu antykomunistycznemu. Ludziom którzy po zajęciu Polski przez Armię Czerwoną bohatersko walczyli z komunizmem.
Znaczący wpływ Jerzego Śląskiego
Wszak nie wiadomo czy termin „żołnierze wyklęci” nie zostałby zapomniany… Zdecydowanie duży wpływ na to, że przetrwał do dziś miała książka „Żołnierze wyklęci” Jerzego Śląskiego (wydana w 1996 roku). Autor pisał:
„(Żołnierze – red.) mimo tak beznadziejnego położenia nie poddali się, nie uciekli ze swej ziemi na drugi kraniec Polski, nie wkupili się w łaski nowej władzy zdradą swych ideałów i swych towarzyszy broni, lecz raz jeszcze podnieśli się do walki”.
„Zachowali się jak trzeba”
Marian Bernaciak – „Orlik”, Zygmunt Szendzielarz – „Łupaszka”, Józef Kuraś – „Ogień”, Stanisław Sojczyński – „Warszyc”, Witold Pilecki – „Witold”, August Emil Fieldorf – „Nil”, Władysław Liniarski – „Mścisław”, Jan Tabortowski – „Bruzda” czy Danuta Siedzikówna – „Inka” to zaledwie kilka nazwisk bohaterów. Ludzi, którzy skutecznie przeciwstawiali się sowietyzacji Polski, poświęcając własne życie w obronie ojczyzny.
Gdańska bohaterka i przykład wierności ideałom
Bohaterów jest wielu. Jedną z gdańskich działaczek podziemia była Danuta Siedzikówna ps. „Inka”, która już jako piętnastolatka złożyła przysięgę AK i odbyła szkolenie sanitarne. Przeszła szlak bojowy w 5. Wileńskiej Brygadzie AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Niestety 20 lipca 1946 r. została aresztowana przez Urząd Bezpieczeństwa i umieszczona w więzieniu w Gdańsku. 3 sierpnia 1946 r. skazano ją na karę śmierci, a wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r.
Należy przypomnieć, że 28 sierpnia 2016 roku w Gdańsku miała miejsce uroczysta msza żałobna w intencji Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Uroczystości pogrzebowe odbyły się po 70 latach od wykonania wydanego przez władze komunistyczne wyroku śmierci na 18-letniej sanitariuszce oraz dowódcy plutonu 5. Wileńskiej Brygady AK. Cześć Ich pamięci!
Video: IPN
Zdjęcia: archiwum GWP
Uroczystości pogrzebowe Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” w Gdańsku (28 sierpnia 2016 rok).









1 komentarz
Piotrek
Oby więcej mediów, które pamiętają o mordowanych Polakach i przypominają o ich czynach.
GLORIA VICTIS.