Jest podstawowym dodatkiem do potraw… w Azji. W Polsce jeszcze często niedoceniany. Najczęściej sięgamy po niego, gdy jesteśmy przeziębieni i robimy rozgrzewającą herbatę. Ale po imbir, bo o nim mowa, warto sięgać przez cały rok! Imbir zawiera zingiberol – składnik olejku eterycznego oraz substancje żywicowe, m.in. gingerol i zinferon, dzięki czemu:
• Ułatwia trawienie – olejek z kłącza pobudza wydzielanie śliny oraz soku żołądkowego, działa żółciopędnie i rozkurczowo, pomoże także zredukować wzdęcia.
• Łagodzi mdłości – np. w chorobie lokomocyjnej, przeciwdziała wymiotom po narkozie i chemioterapii. Wzmaga także apetyt.
• Łagodzi bóle miesiączkowe. Warto też dodawać go do jedzenia, gdy tylko zauważymy pierwsze oznaki PMS.
• Leczy przeziębienia i przynosi ulgę chorym stawom, bo jest bogaty w substancje przeciwzapalne. Wchodzi w skład niektórych maści i plastrów rozgrzewających. Podczas masażu kilka kropli olejku imbirowego przynosi ulgę obolałym mięśniom.
• Leczy migreny – regularnie stosowany zmniejsza częstość i ilość ataków, łagodzi też towarzyszące im mdłości.
• Działa przeciwobrzękowo, np. gdy mamy nadmiar wody w organizmie, zawarty w nim olejek eteryczny ma działanie moczopędne.
• Dba o jamę ustną – ma działanie odkażające i odświeżające, pozostawia miły zapach w ustach. Leczy infekcje, pobudza wydzielanie śluzu. Warto płukać nim bolące gardło (do szklanki bardzo ciepłej wody wsypać 2 łyżeczki sproszkowanego imbiru).
• Zwiększa koncentrację i wydajność umysłową, bo poprawia ukrwienie mózgu np. trochę sproszkowanego imbiru możemy dodać do kawy.
• Reguluje krążenie krwi – oraz rozgrzewa cały organizm. W medycynie chińskiej uchodzi za „gorący”, powodujący ogień w ciele. Pobudza też organy płciowe. Tam, gdzie rośnie, czyli w Azji, używa się go jako afrodyzjak.

