3 marca br. minęła 78. rocznica procesu Rotmistrza Witolda Pileckiego. Żołnierz był aresztowany, torturowany i skazany w pokazowym procesie przed Rejonowym Sądem Wojskowym w Warszawie. Następnie stracony za działalność konspiracyjną i wywiadowczą na rzecz rządu RP na emigracji.
Do niewoli w Auschwitz „dostał się” podając się za poszukiwanego żołnierza polskiego Tomasza Serafińskiego. Mimo chorób, głodu i ogólnie nieludzkich warunków, więzień z numerem 4859 zbierał i przekazywał materiały wywiadowcze. Odbywało się to głównie poprzez więźniów wypuszczanych na wolność. W Auschwitz zorganizował Związek Organizacji Wojskowych (ZOW). Przygotowywał też tajne noty nt. Obozu.
W latach 1944-45 przebywał w niewoli niemieckiej w oflagu VII A w Murnau, następnie dołączył do II Korpusu we Włoszech. Potem na rozkaz gen. Andersa wrócił do Polski, by prowadzić działalność wywiadowczą na rzecz II Korpusu. Tworzył siatkę wywiadowczą i gromadził informacje o sytuacji w Polsce. Gen. Anders polecił mu opuszczenie Polski w związku groźbą aresztowania – nie wykonał.
8 maja 1947 r. został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. 3 marca 1948 r. rozpoczął się proces tzw. grupy Witolda. Niespełna dwa tygodnie później został skazany na karę śmierci. Przez prezydenta Bolesława Bieruta nie został ułaskawiony. Wyrok wykonano 25 maja w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej. Pileckiego zabito strzałem w tył głowy.
Warto przypomnieć, że wybitny historyk prof. Michael Foot uznał Pileckiego za jednego z najbardziej mężnych i odważnych ludzi europejskiego ruchu oporu podczas II wojny światowej.


