Dziś w nocy do urzędów miast i gmin dotarł mail rzekomo od Poczty Polskiej, niepodpisany imieniem i nazwiskiem konkretnego pracownika, z żądaniem udostępnienia danych osobowych wszystkich mieszkańców w celu przeprowadzenia wyborów prezydenckich w formie korespondencyjnej. Sytuację skomentowali prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz oraz prezydent Spotu Jacek Karnowski podczas specjalnego briefingu prasowego.
-Ja, jako prezydent Gdańska, odpowiedzialna za przygotowanie spisu wyborców do wszystkich wyborów, złożę zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na wyłudzeniu danych osobowych. Podstaw prawnych do tego jest kilka, m.in. Art. 107 Ustawy o Ochronie Danych Osobowych łącznie z art. 248 §2. Kodeksu Karnego. Dziś takie zawiadomienie zostanie przeze mnie złożone – oświadczyła prezydent Gdańska.
Aleksandra Dulkiewicz powiedziała także, iż od rana do Urzędu Miejskiego w Gdańsku spływają pisma od mieszkańców, którzy nie wyrażają zgody na udostępnienie jakichkolwiek danych osobowych innym podmiotom.
-Wspomniane pismo jest jednym z kilku, które zostały wysłane do nas mailem. W województwie opolskim mamy natomiast taką sytuację, że pracownik wojewody opolskiego wysyła pisma do burmistrzów, wójtów i prezydenta, że będzie żądał spisu wyborców. Uważamy, że to również jest łamanie prawa. Uważa tak również Związek Miast Polskich i Unia Metropolii Polskich. My, jako miasto Sopot, także kierujemy sprawę do prokuratury – poinformował prezydent Sopotu Jacek Karnowski.
Włodarz kurortu określił także organizację wyborów prezydenckich „chocholim tańcem”.
-Całe to zamieszanie jest jakimś totalnym kuriozum, takim chocholim tańcem. Walczymy o zdrowie naszych mieszkańców, brakuje sprzętu najważniejszego do walki z koronawirusem: kombinezonów, masek. I to tym powinien się zająć rząd i pan minister zasobów skarbu państwa Jacek Sasin. Zamiast masowo przeprowadzać na nas testy na obecność koronawirusa, zajmujemy się sprawami drugorzędnymi – dodał Karnowski.
Prezydent Sopotu oświadczył także, z wymienionych powodów miasto nie zamierza dalej prowadzić przygotowań do wyborów. – Będziemy w tej sprawie radzić się konstytucjonalistów, jak się zachować. To jest chichot i chocholi taniec w momencie, kiedy chorują i umierają Polacy – dodał.
Jednocześnie prezydenci apelowali do rządu o przekazanie koniecznej ilości środków ochrony osobistej do pomorskich szpitali oraz o przełożenie wyborów. -Protestujemy przeciwko tym wyborom. Uważamy także, że te wybory już od dawna nie są równe, bezpośrednie ani tajne, ponieważ obywatele nie mają równego dostępu do programów wyborczych wszystkich kandydatów. Mają tylko jeden program – program prezydenta Dudy, choć i tak w wersji okrojonej. Jest to więc farsa wyborcza, a nie wybory – mówił Jacek Karnowski.
-Nikt żadnego burmistrza, wójta ani prezydenta, nie zwolni z realizacji kalendarza wyborczego, przygotowanego i ogłoszonego w lutym wraz z ogłoszeniem terminu wyborów. My te wybory przygotowujemy tak, jak możemy. Jednocześnie, kiedy występujemy chociażby do Generalnego Inspektora Sanitarnego, ministra Pinkasa, o wytyczne sanitarne, otrzymujemy informację, że jest za wcześnie, żeby je przekazać. Kiedy występujemy do ministra zdrowia i komisarza wyborczego z pytaniami i informacją, że nie jesteśmy w stanie przygotować lokali wyborczych ze względu na troskę o zdrowie ludzi, otrzymujemy jedynie skinienie głową – mówiła Aleksandra Dulkiewicz.
Komisarzowi Wyborczemu w Gdańsku udało się utworzyć w Sopocie jedynie 2 komisje na 21, a w Gdańsku 160 na 202, jednakże w niepełnym składzie.

