Inne

Podatki, podatki, podatki… Czy wiesz, co płacisz?

 

Drogi Czytelniku. Wyjmij z portfela stówę i popatrz na nią. Co widzisz? Na pierwszy rzut oka widzisz 100 złotych. Jednak, jak się będziesz odpowiednio długo wpatrywał zobaczysz 188 zł 14 gr. Te niewidoczne z pozoru 88,14 to suma podatków, które musiałeś zapłacić, aby stówkę zarobić. A skoro wybory tuż tuż…

Jak wyliczyło Centrum im. Adama Smitha przeciętny Polak oddaje państwu 46,67% swoich zarobków. Nie są to tylko podatki. W skład tej „mniejszej połowy” wchodzą też wszystkie obowiązkowe opłaty i składki na rzecz państwa.

Pracujemy na siebie – już? a może dopiero?

Skoro państwo zabiera nam 46,67% to znaczy, że 46,67% roku pracujemy aby spłacić „dług podatkowy” Kiedy to minie zaczynamy pracować na siebie. 46,67% roku to 171 dni. Zatem według wyliczeń Centrum im. Adama Smitha od 22 czerwca pracujemy wyłącznie na siebie. 21 czerwca świętowaliśmy tzw. Dzień Wolności Podatkowej czyli dzień, w którym kończymy spłacać swoje zobowiązania wobec państwa (i samorządów). Termin Dnia Wolności Podatkowej został wyliczony już po raz trzydziesty. Niestety w 2023 r. święto to wypada późno. W 2022 roku spłacenie zobowiązań podatkowych świętowaliśmy 13 czerwca, czyli 8 dni wcześniej.

94 różne podatki

Zabiera nam się prawie połowę zarobionych pieniędzy. To dużo. A w dodatku jeszcze system dojenia obywateli jest szalenie skomplikowany. W ramach kampanii wyborczej Robert Mentzen pokazał otrzymaną z Biura Analiz Sejmowych listę wszystkich obowiązkowych obciążeń obywateli. To aż 94 pozycje, w dodatku nieraz o tasiemcowo długich nazwach. Jeśli Czytelniku np. kupujesz butelkę wina to nie płacisz akcyzy. Uiszczasz „opłatę, o której mowa w art. 13 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi”… Kandydat zapowiada uproszczenie systemu podatkowego i zmniejszenie obciążeń. Niestety jest to mało realne. Trudno wyobrazić sobie cięcie podatków w kraju tak zadłużonym jak Polska.

Podatek nr 95

Biuro Analiz Sejmowych nie wspomniało o rosnącym długu publicznym. A to też podatek, ale taki, który będziemy musieli spłacić w przyszłości. Są dwie metodyki liczenia tego długu. Krajowa mówi nam o zadłużeniu wyłącznie budżetu państwa. Europejska – o zadłużeniu całego sektora finansów publicznych. Spłacić musimy całe zadłużenie, a więc w tych rozważaniach bardziej przydatne jest zadłużenie liczone według metodologii europejskiej. Na koniec pierwszego półrocza br. wynosiło ono 1 bilion 581 miliardów 164,3 mln zł. Czyli na każdego Polaka przypada do spłacenia 41.885 zł i 15 groszy. To zadłużenie zbliża się do połowy naszego PKB. Na koniec II kwartału 2023 roku było to dokładnie 48,4% PKB Polski. W ciągu drugiego kwartału br. nasze zadłużenie wzrosło 49,3 mld złotych. W tym roku wzrost wyniósł łącznie 69,0 mld zł.

Tak wielkie cyfry nie przemawiają do wyobraźni. Pokażmy więc to inaczej: Polska zadłuża się w tempie ponad 62 600 zł na sekundę. A to nie koniec zadłużania się. W przyjętym przez rząd projekcie ustawy budżetowej na rok 2024 zapisano deficyt w wysokości 164,8 mld zł. Będzie to największy nominalnie deficyt w historii III RP. Dług publiczny ma wzrosnąć do 54% PKB (przypominam, że 60% PKB uważa się za „granicę bezpieczeństwa”).

Stówa rośnie

Zaczęliśmy od tego, że dzisiaj, kiedy się dobrze wpatrzymy w stówkę widzimy w niej 188 zł 14 gr. Kto wie, czy za dwa, trzy lata nie będzie to już 200 złotych?

MW

Udostępnij

Zostaw pierwszy komentarz

Obserwuj nas