Inne

Polityczny most porozumienia?

 

Nieraz już my – obywatele – mogliśmy się przekonać, że „mosty porozumienia” w świecie polityki istnieją tylko w przemówieniach, spotach wyborczych i publicznych wystąpieniach. Ale licząc chyba na cud przemiany polskiej sceny politycznej wciąż podejmujemy próby pogodzenia polityków i jednoczenia ich w dobrej sprawie. Kolejna już próba zbudowania porozumienia opiera się na moście rzeczywistym – istniejącym od połowy XIX wieku zabytkowym Moście Tczewskim.

Wszyscy na Pomorzu znamy ten wspaniały obiekt architektoniczny, wzbudza on zachwyt nie tylko nasz, ale i wielu turytów i przejezdnych. Tym bardziej szczególnie Kociewiacy ze smutkiem obserwują jak most stoi bez użytku i czeka na gruntowną renowację, by móc znów zachwycać, ale przede wszystkim – służyć. Most Tczewski wyłączono całkowicie z ruchu kołowego, pieszego i rowerowego w 2000 r. W 2015 r. rozpoczęto próby odrestaurowania zabytku. Na zlecenie właściciela obiektu – powiatu tczewskiego – powstał nawet projekt odbudowy. Plany były wielkie i ambitne, ale koszty ich realizacji zdecydowanie przekraczają możliwości finansowe samorządu. Dlatego mijają kolejne lata, a most stoi nieużywany, co nie tylko jest przykre ze względu na jego wymiar historyczny i architektoniczny, ale też czysto praktyczny, gdyż mieszkańcy okolic Tczewa muszą nadrabiać drogi, by dostać się na drugą stronę Wisły.

Niedawny głośny medialnie spór o przekazanie za pomocą specustawy terenu Westerplatte do Skarbu Państwa zainspirował tczewskich dziennikarzy. Na początku września stworzyli akcję społeczną #MostTczewskiJakWesterplatte, w ramach której chcą, aby zabytek został przekazany jak najszybciej – nawet za pomocą specustawy – do Skarbu Państwa, by znalazły się środki finansowe na jego szybką renowację oraz utworzenie w wieżyczkach mostu oddziału muzeum i udostępnienie ich do zwiedzania na podobieństwo londyńskiego Tower Bridge. Stworzono też internetową petycję w tej sprawie do władz państwa, pod którą może się podpisać każdy. Jako pierwsi akcję wsparli samorządowcy, szczególnie władze powiatu tczewskiego. Dziennikarze trafili na doskonały moment – kampanię wyborczą przed październikowymi wyborami parlamentarnymi. Nie upłynęło dużo wody w Wiśle, kiedy akcja rozeszła się dużym echem w mediach społecznościowych i wkroczyła w kampanię wyborczą. Jako pierwszy akcję poparł publicznie radny sejmiku województwa pomorskiego, kandydat PiS do Sejmu Arwid Żebrowski. Zadeklarował pomoc w przyjęciu takiej specustawy. Na spotkaniu z mediami zapewnił, że rozmawiał w tej sprawie z prezesem partii Jarosławem Kaczyńskim, który „wstępnie wyraził zgodę na realizację”, jednak miałoby się to stać dopiero po wyborach. Akcję w środowisku partii rządzącej poparli również wicepremier Jarosław Gowin i dyrektor Muzeum II Wojny Światowej Karol Nawrocki. Co ciekawe, w partii nie ma jednomyślności, gdyż przeciwko akcji i pomysłowi specustawy opowiedzieli się były wiceminister infrastruktury Kazimierz Smoliński i wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin. Wsparcie pomysłu przyszło jednak niespodziewanie ze strony przedstawicieli opozycji. Akcję wsparł m.in. szef Platformy na Pomorzu Sławomir Neumann oraz wicemarszałek województwa pomorskiego Józef Sarnowski, który zapowiedział apelowanie do wszelkich władz o przyjęcie takiej ustawy, która pozwoli wyremontować Most Tczewski. Z kolei posłanka Platformy Agnieszka Pomaska nie tylko poparła akcję, ale też wyraziła chęć współtworzenia projektu specustawy wspólnie z parlamentarzystami PiS-u. Apelowała też o likwidację specustawy ws. Westerplatte i rezygnację z budowy na terenie półwyspu nowego muzeum, aby w zamian za to przyjąć specustawę ws. Mostu Tczewskiego, a środki przekazać właśnie na renowację obiektu. Takiej zgody i chęci współpracy przy jednym projekcie u polityków przeciwnych opcji nie było już dawno!

Zanim jednak Pomorzanie, a przede wszystkim Kociewiacy zaczną się cieszyć, że sprawa ich pięknego i jakże potrzebnego mostu po wielu latach przestoju wreszcie ruszy z kopyta, ostudzimy trochę emocje. Bo przecież było już wiele takich sytuacji, gdzie mieliśmy się jednoczyć dla wspólnego dobra, być ponad podziałami. Czy to katastrofa smoleńska w 2010 r., czy niedawne zabójstwo Pawła Adamowicza miało zjednoczyć nawet najbardziej wrogie partie polityczne. Wcześniej czy później silne emocje jednak opadały, a jeszcze nie tak dawna jedność i solidarność zmieniały się w podwórko dla kolejnych przepychanek. Jak więc będzie z Mostem Tczewskim? Możliwości są dwie: albo pomysł głośny w kampanii wyborczej po 13 października umrze śmiercią naturalną i będzie czekać na kolejną kampanię wyborczą by zaistnieć w debacie publicznej, albo zabytkowy Most Tczewski stanie się materialnym dowodem na to, że nawet w polityce można zbudować most porozumienia i wspólnie – bez politycznych waśni – zrobić coś dobrego dla Polski. Nawet jeśli w tej akcji kandydatom do ławy poselskiej chodzi tylko o głosy wyborców, to dobrze byłoby, żeby męcząca wszystkich kapania obietnic i deklaracji wreszcie wniosła coś pożytecznego dla obywateli.

IT

Udostępnij

Zostaw pierwszy komentarz

Obserwuj nas