Inne

Prawdziwi mężczyźni nie płaczą?

Gdy kobietę spotka jakaś tragedia, zdarza jej się słyszeć: „wypłacz się, będzie ci lżej”. Mężczyźni są pozbawieni takiej możliwości: ich napięcie kumuluje się, nie mogą rozładować się w ten sposób. Odbija się to na ich samopoczuciu, wywiera ujemny wpływ zarówno na stan psychiczny, jak i fizyczny. Statystyki wykazują, że kobiety żyją przeciętnie o kilka lat dłużej od mężczyzn. Dodajemy do tego, że znacznie rzadziej miewają określone kłopoty zdrowotne, np. rzadziej ulegają zawałom czy cierpią na chorobę wrzodową. Przypisywanie tego wyłącznie czynnikom biologicznym nie wyjaśnia – jak się wydaje – tak dużych różnic. Wiele się mówi o związkach pomiędzy stanem zdrowia i długowiecznością a zdolnością do radzenia sobie z napięciami i problemami emocjonalnymi: niemożliwość ich ujawnienia i rozładowania staje się przyczyną nie tylko zaburzeń równowagi psychicznej, ale i fizjologicznej. Owo rozładowanie sprowadza się w gruncie rzeczy do dzielenia się swoimi przeżyciami z innymi ludźmi. Chociaż umiejętność ta, sposoby jej realizacji są bardzo odmienne i zindywidualizowane – można zaobserwować pewne charakterystyczne różnice pomiędzy kobietami a mężczyznami.

Stereotypy

Stereotypy kobiety i mężczyzny określa, jak przedstawiciele obydwu płci powinni się ubierać, jakie mają podejmować zawody, jak wypełniać swoje role rodzicielskie, jak układać sobie stosunki z innymi ludźmi. Żadna emancypacja, żaden ruch wyzwolenia kobiet nie zachwiały fundamentami owego podziału. Przebiega on przez wszystkie dziedziny życia, obejmując również sferę kontaktów uczuciowych. Jeśli przyjrzeć się pod tym kątem wychowaniu dziewcząt i chłopców, to różnice widać wyraźne już w najwcześniejszym okresie życia. Inaczej w zależności od płci traktuje się na przykład dziewczęce kłopoty i smutki. Nawet nie zdając sobie z tego sprawy, częściej pocieszać będziemy dziewczynkę, kiedy rozbije kolano, niż chłopca. Od niego będziemy wymagać, żeby był dzielny i wziął się w garść. Uczy się tego w rodzinie, w przedszkolu, wśród kolegów na podwórku. Wzorem lansowanym przez telewizję już dawno temu był superman, bohater westernu, nieustraszony policjant i inni twardziele, których nie imają się takie uczucia jak rozpacz czy strach, którzy nie wiedzą co to bezradność i nie załamują się w żadnej sytuacji. Tak więc od najmłodszych lat oferuje się chłopcom określony ideał mężczyzny: ma on być chłodny, rzeczowy, racjonalny i odporny na wszelkie przeciwności.

Skrywanie uczuć

Bywa, że zachowanie chłopca nie przystaje do tego modelu. Okazujący smutek, wrażliwość przedstawiciel płci męskiej jest wówczas karcony albo wyśmiewany – mówi się, że jest „baba”, „beksa”, „maminsynek” albo tchórz. Wskutek takiej reakcji otoczenie chłopiec przestaje, oczywiście, ujawniać te uczucia, których okazywanie naraża go na upokorzenie. Nie znaczy to jednak, że przestaje on przeżywać. Po prostu nie ujawnia swych przeżyć przed innymi, uczy się je tłumić, niekiedy w tak wielkim stopniu, że nie przyznaje się do nich nawet sam przed sobą. Również na uczucia ciepłe i serdeczne – przywiązanie, współczucie, życzliwość – nie bardzo jest miejsce w wychowaniu chłopców. Bardzo wcześnie przyswajają sobie oni przekonanie, że uczucia to takie niemęskie. Tradycja ukształtowała nasze zwyczaje tak, że wszędzie gdzie potrzebna jest czułość, opiekuńczość, zrozumienie potrzeb – zwłaszcza emocjonalnych – innych ludzi, tam pełnią takie role kobiety. Chłopcy rzadko mają okazję przyglądać się mężczyznom np. pielęgnującym chorych czy opiekującym się dziećmi, nie mają więc wzoru do naśladowania w sytuacji, gdy ktoś jest słaby i zależny. Słowem – okazywania dobroci, wyrozumiałości, czy miłości ani się ich nie uczy, ani się tego od nich nie wymaga.

Nieporadność wobec płci przeciwnej

Ujawnienie uczuć uchodzących za niemęskie, dzielenie się nimi z innymi jest skutecznie usuwane z repertuaru zachowań chłopców. Brak doświadczenia w tej dziedzinie utrudnia także rozeznanie w stanach emocjonalnych innych, co staje się poważnym problemem w okresie pierwszych związków z przeciwną płcią. Chłopcy są zażenowani i nieporadni w porozumiewaniu się z dziewczętami. Przyjmują one bowiem często oschłość i brak uczuć to, co jest lękiem przed ich pokazaniem. Odnosi się to nie tylko do okresu dojrzewania. Dorosłym mężczyznom bywa często równie trudno jak nastolatkom przyznać się, ujawnić swoje słabości, przyjąć współczucie i pomoc. Ogranicza ich stereotyp „prawdziwego mężczyzny”, który powinien być zamknięty w sobie, blokuje obawy przed tym, aby nie okazać się zniewieściałym. Natomiast kobiety oczekują od swoich partnerów właśnie czułości, wrażliwości i chęci wspomagania w trudnych sytuacjach. „Mój mąż mnie nie rozumie. Nie potrafi wysłuchać, lekceważy moje zwierzenia. Nawet o moich problemach zawodowych wyraża się lekceważąco i kpiąco. Nazywa mnie hipochondrykiem, mitomanką, egoistką i egzaltowaną babą. Nawet w rozmowach o seksie, niezmiernie rzadkich, potrafi zdobyć się jedynie na kiepskie żarciki i gwarowe, dla mnie grubiańskie, uogólnienia” – skarży się młoda kobieta, mająca za męża światłego, męskiego w powszechnej opinii biznesmena.

Blokada uczuć

Podobne problemy mają mężczyźni w kontaktach z dziećmi. I tu stereotyp przewiduje, że to nie ojciec, lecz matka ma zaspokajać potrzeby emocjonalne dziecka. Otwartość, uzewnętrznienie uczuć przez mężczyzn bywa możliwe raczej w sytuacjach intymnych, prywatnych. W sytuacjach publicznych odżywają dawne urazy oraz lęki przed ośmieszeniem i krytyką, obawa przed uznaniem za zniewieściałego. Żony skarżą się nieraz, że mężowie, którzy w domu są czuli i serdeczni, w towarzystwie kolegów z pracy lub dalszych znajomych zachowują się z rezerwą, a nawet traktują swoje żony grubiańsko.

Udostępnij

Zostaw pierwszy komentarz

Obserwuj nas