Inne

Prawo w państwie bezprawia?

 

„Kasta” to nie tylko tytuł programu emitowanego przez telewizję publiczną, który pokazuje absurdy polskiego wymiaru sprawiedliwości. To możliwie najlepsze określenie sędziowskiej rodziny, która – przynajmniej w części – nadużywa władzy. I o ile oburzenie przedstawicieli tej kasty, którzy rozpaczliwie usiłują zachować swoją nietykalność i bezkarność jest zrozumiała, to już wspieranie tych sędziów przez część społeczeństwa jest – delikatnie mówiąc – zupełnie nieuzasadnione. Wszak każdy zwykły „szaraczek” może paść ofiarą wymiaru niesprawiedliwości. Czy o to właśnie nam chodzi?

Zdumiewające jest utyskiwanie niektórych, że te niesprawiedliwe, lub nawet oburzające wyroki, to zaledwie mały procent spośród wszystkich orzeczeń. Czy aby na pewno tak jest? Przykład sprawy z powództwa Natalii Nitek-Płażyńskiej przeciwko jej byłemu pracodawcy Hansowi G., który z dumną głosił, że najchętniej pozabijałby wszystkich Polaków, to tylko jeden z setek przykładów. A ile mamy takich skandalicznych wyroków, które nie trafiają do mediów, a tym samym do opinii publicznej?

Dobrze wiemy o tym, że wymiar sprawiedliwości hołduje pewnym grupom: osobom publicznym, politykom, obcokrajowcom, i rzecz jasna samym sobie, czyli sędziom. Te osoby są – delikatnie mówiąc – wyjęte spod prawa. Jak np. dziennikarz Piotr Najsztub, który potrącił starszą kobietę na pasach. Prowadził samochód nie posiadając prawa jazdy, a sam pojazd nie miał ważnych badań technicznych ani ubezpieczenia OC. Początkowo Sąd Rejonowy w Piasecznie uznał w trybie zaocznym dziennikarza za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i nałożył na niego grzywnę w wysokości 6 tys. zł, a także orzekł na rzecz pokrzywdzonej rekompensatę w kwocie 10 tys. zł. Obciążył też dziennikarza kosztami postępowania w kwocie 5942,02 zł. Czy to dużo? Naszym zdaniem – tyle co nic. Ale dziennikarz jest osobą publiczną, więc nie może przecież zostać potraktowany jak zwykły, szary obywatel. Zaraz znalazły się osoby z wyższych szczebli władzy, które „zajęły się sprawą”. Wyrok prawomocny – uniewinnienie. Uzasadnienie – brak jednoznacznych dowodów. Pokrzywdzona, potrącona kobieta i zeznania samego Najsztuba, który potwierdzał, że do wypadku doszło, okazały się „mało obiektywnymi dowodami”. Zastanówmy się: czy przeciętny Kowalski w takiej sytuacji również mógłby liczyć na tak wielką przychylność sądu? Czy aby na pewno nie musiałby odpowiadać za swój czyn?

Takich przypadków można wymieniać dziesiątki i zajęłyby pewnie kilka obszernych tomów. Podobnie jak przykłady nadużycia sędziowskiego immunitetu. Sędzia w Polsce nic nie musi, a co najważniejsze – nie musi przestrzegać prawa. Jest ponad nim. Sędzia nie musi prowadzić samochodu na trzeźwo – wystarczy wyciągnąć legitymację sędziowską. Sędzia nie musi dostosowywać się do przepisów o dopuszczalnej prędkości na drodze – wystarczy wyciągnąć legitymację sędziowską. Sędzia może ukraść kilka rzeczy ze sklepu lub pieniądze na stacji benzynowej – ma immunitet i legitymację sędziowską. Sędzia może bezkarnie znęcać się psychicznie i fizycznie nad rodziną – ma immunitet. Tego „magicznego” zwolnienia z przestrzegania prawa może dokonać jedynie sąd dyscyplinarny. Innymi słowy – sędziowie decydują o koledze sędzim. Takich przykładów bezpardonowego lekceważenia prawa przez kastę sędziowską też jest na pęczki, a i tak nie wszystkie trafiają do wiadomości obywateli, bo wiele z nich jest skutecznie tuszowanych.

Czy nadal uważamy, że w polskim sądownictwie nie potrzeba zmian? Czy naprawdę chcemy, aby tak właśnie wyglądał wymiar sprawiedliwości? Czy to właśnie znaczy słowo „sprawiedliwość”? Pojawiają się głosy, że szacunek do wymiaru sprawiedliwości nakazuje przyjmować wszelkie wyroki z pokorą, a decyzje sądu nie powinny podlegać komentarzom i dyskusjom. A my pytamy: dlaczego? Zgodnie z konstytucją to my, obywatele, jesteśmy „właścicielami” tego państwa, a każda władza – czy to ustawodawcza, czy wykonawcza, czy nawet sądownicza, ma działać w naszym interesie. Naszym, nie swoim. Czy zatem nie mamy prawa zgłaszać, że system nie działa tak, jak powinien? Czy nie mamy prawa żądać naprawy wadliwego systemu? Czy nie mamy prawa zgłaszać, że na wysokich stanowiskach znalazły się osoby nieodpowiednie?

Szanowni Państwo, nie dajmy się omamić! Zgodnie z art.4 Konstytucji: „Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”. Zatem, jako władza zwierzchnia, mamy prawo głosu i korzystajmy z niego. Mityczna Temida nie bez powodu miała zasłonięte oczy. Opaska na oczach symbolizuje bowiem bezstronność, co w przypadku strażniczki sprawiedliwości, prawa i wiecznego porządku jest najważniejszą cnotą. Współcześni polscy sędziowie niestety już tej opaski nie mają, a jeśli już, to założoną tylko połowicznie. Widzą bowiem swoje prawa, ale już nie obowiązki, widzą powiązania, korzyści i kolesiostwo, ale nie interes obywateli – i to wszystkich, bez wyjątku. Nie ma bowiem wątpliwości, że jeden przestępca na wolności to szkoda nie tylko dla pokrzywdzonego, gdyż każdy Polak, może być kolejną ofiarą „uniewinnionego”.

Figura Temidy dość często pojawia się na salach sądowych na całym świecie. Patrząc jednak na polski wymiar sprawiedliwości i jego rzekomą bezstronność, z dużym prawdopodobieństwem możemy przypuszczać, grecka bogini sprawiedliwości „stojąc” na polskiej sali sądowej, czułaby się wręcz znieważona.

IT

Udostępnij

Zostaw pierwszy komentarz

Obserwuj nas