Minął już rok od chwili, gdy pomorscy samorządowcy złożyli odwołanie od decyzji środowiskowej dotyczącej przekopu Mierzei Wiślanej wydanej przez RDOŚ w Olsztynie. Tymczasem Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska po raz kolejny – piąty już – odroczył termin rozpatrzenia tego odwołania. Tym razem powołując się w uzasadnieniu na „skomplikowany charakter sprawy”.
31 grudnia upłynął kolejny – piąty już – termin, w którym Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska miała ustosunkować się do odwołania złożonego przez pomorskich samorządowców. Miała, ale się nie ustosunkowała, odraczając sprawę identycznie jak w lutym, w kwietniu, w lipcu i we wrześniu br. Tym razem w piśmie GDOŚ czytamy, że „przyczyną zwłoki jest skomplikowany charakter sprawy”. Z tego powodu GDOŚ będzie rozpatrywać odwołanie do 28 lutego 2020 roku.
Przypominamy, że odwołanie od wydanej decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia pn. Droga wodna łącząca Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską – lokalizacja Nowy Świat (tzw. przekop Mierzei) pomorscy samorządowcy złożyli 28 grudnia 2018 roku.
Przypominamy też, że RDOŚ w Olsztynie, po wydaniu decyzji środowiskowej, nadała jej rygor natychmiastowej wykonalności, co pozwoliło inwestorowi, czyli Urzędowi Morskiemu w Gdyni, podejmować kolejne działania, bez czekania na rozstrzygnięcie procedury odwoławczej. Również zgoda wojewody pomorskiego Dariusza Drelicha na realizację inwestycji, w tym wycinkę drzew na Mierzei (wydana 15 stycznia 2019 roku) miała rygor natychmiastowej wykonalności. W efekcie pilarze zaczęli ścinać drzewa już kilka godzin po wydaniu tej decyzji.
W obu wspomnianych wyżej sytuacjach decyzja o rygorze wykonalności była szybka i jednoznaczna. Wydający nie mieli najwidoczniej cienia wątpliwości odnośnie jakiegokolwiek skomplikowania sprawy.
Przedłużający się już o ponad rok brak odpowiedzi GDOŚ na odwołanie od decyzji środowiskowej jest niepokojący. W państwie prawa tak poważna i budząca kontrowersje inwestycja, jaką jest przekop Mierzei, powinna być realizowana na podstawie decyzji środowiskowej, która jest prawomocna, a nie jedynie posiadająca rygor natychmiastowej wykonalności. Powinien mieć to na względzie zarówno inwestor, jak i sami wykonawcy.
Niedawno wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Grzegorz Witkowski odniósł się do działań aktywistów i ekologów protestujących przeciwko budowie przekopu Mierzei. 29 grudnia wicepremier powiedział: „czas dyskusji się już skończył. Jesteśmy gotowi cały czas wyjaśniać te wątpliwości, ale radziłbym już nie skarżyć na Polskę do organów unijnych. Decyzja została podjęta po bardzo szerokich konsultacjach i czas najwyższy na właściwą budowę”.
– Ze słów wiceministra Witkowskiego można wnioskować, że wszelkie kwestie formalno-prawne zostały już dawno rozstrzygnięte. Na każdym z etapów konsultacji inwestycji Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego składał dziesiątki zastrzeżeń i uwag do projektu. Te zastrzeżenia nigdy nie zostały jednoznacznie rozwiane, zaś minister Marek Gróbarczyk po wielu apelach ze strony pomorskich samorządowców zgodził się na spotkanie z marszałkiem Mieczysławem Strukiem tylko raz – w połowie grudnia 2018 roku, czyli już po wydaniu decyzji środowiskowej. Tej decyzji, która do dziś – ze względu na toczące się postępowanie – nie jest prawomocna – mówią przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego.

