O zawale serca słyszał każdy. Choroba ta najczęściej kojarzy nam się z podeszłym wiekiem i tragicznym finałem. Faktycznie, osoby starsze, przede wszystkim mężczyźni są na nią szczególnie narażeni. Ale nie należy dać się omamić mitem, że zawał serca dotyczy tylko seniorów i młodzi są całkowicie bezpieczni. Niestety coraz częściej obserwuje się ataki serca nawet u osób młodych.
Przyczyną jest najczęściej stresujący tryb życia i zbyt „szybkie tempo funkcjonowania” na co dzień. Młodzi ludzie coraz częściej rezygnują z letniego urlopu, bo jak twierdzą „ktoś może przyjść w tym czasie na ich miejsce i nie będą mieli do czego wracać”. Z roku na rok ten problem dotyka coraz większą część społeczeństwa. Czym jest więc zawał serca?
Oznacza on martwicę narządu lub tkanki wywołaną niedokrwieniem. Po 20 min. niedokrwienia dochodzi do śmierci niektórych komórek mięśnia sercowego. Zawał jest wynikiem bezpośrednio choroby miażdżycowej, czyli odkładania się w naczyniach krwionośnych cholesterolu, który zapycha je i zwęża. Zawał serca może wystąpić, kiedy dojdzie do znacznego, ale częściowego zwężenia tętnic, ale również kiedy tętnica zostanie całkowicie zablokowana – w takim przypadku atak serca stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia. Badania nie pozostawiają złudzeń pokazując nam coraz bardziej oczywiste przyczyny choroby: zła dieta (bogata w tłuszcze, a uboga w warzywa, nieregularne posiłki), nadwaga lub otyłość, siedzący tryb życia, długotrwały stres i przemęczenie, brak sportu, nadciśnienie, wysoki poziom cholesterolu, cukrzyca oraz bardzo ważny czynnik – palenie papierosów. Lekarze twierdzą, że palacze zapadają na zawał serca o 11 lat wcześniej niż osoby niepalące. Papierosy są więc drogą na skróty do tej choroby!
Jak rozpoznać zawał? Dochodzi do niego najczęściej między godz. 3:00 a 5:00 rano, kiedy czynności organizmu są ograniczone do minimum – wolniej niż w ciągu dnia przepływa krew, obniżone jest ciśnienie. W klatce piersiowej pojawia się silny ból, przeszywający jak pchnięcie nożem. Promieniuje do ręki lub do szyi, a nawet nadgarstków. Występują trudności z oddychaniem i niemożność zaczerpnięcia tchu. Mogą temu towarzyszyć zimne poty, nudności i wymioty, rzadziej biegunka, ból brzucha, omdlenia. Są to charakterystyczne symptomy zawału serca, ale nierzadko zdarza się także, że atak przebiega zupełnie bezobjawowo. Zawał możemy rozpoznać przede wszystkim po zachowaniu chorego. Często łapie się za klatkę piersiową, nie może złapać tchu lub ma trudności z oddychaniem. Najczęściej chwilę później upada na ziemię.
Wtedy w pierwszej kolejności powinniśmy wezwać karetkę pogotowia. W przypadku ataku serca kluczową rolę odgrywa czas. Im szybciej chory trafi do szpitala, tym większe ma szanse na przeżycie. Poza tym, do leczenia zawału potrzebny jest specjalistyczny sprzęt, który znajduje się tylko w karetce i szpitalu. Zdaniem kardiologów w pierwszych 6 godzinach od wystąpienia zawału są jeszcze szanse na rozpuszczenie zakrzepu w tętnicy wieńcowej, ale największe – w pierwszej godzinie po zawale. Gdy wezwiemy karetkę chorego należy położyć w takiej pozycji, która zmniejszy ucisk na serce. Najbezpieczniejsza jest pozycja leżąca oraz lekko podniesiony tułów. W takich chwilach niezbędne jest głębokie i regularne oddychanie, więc należy je ułatwić. Zdejmujemy krawat, rozpinamy koszulę i pasek od spodni. Jeżeli chory ma przy sobie nitroglicerynę, wkładamy mu ją pod język, Jeśli nie ma, możemy mu podać pochodne kwasu acetylosalicylowego. To nic innego, jak zwykła aspiryna, polopiryna S, etopiryna, acard, cardiopirin czy coffepirina. Pamiętajmy jednak, że leki podajemy tylko i wyłącznie w przypadku gdy chory jest przytomny i mamy z nim kontakt!
I najważniejsza kwestia – jak się ustrzec przed atakiem? Przede wszystkim powinniśmy kontrolować swój stan zdrowia – znać poziom ciśnienia tętniczego i cholesterolu. Monitorowanie pracy serca jest zalecane przede wszystkim osobom znajdującym się w grupie ryzyka zawałowego. Warto też zadbać o swoją dietę i ruch. Bardzo ważne jest uprawianie sportu. Pamiętajmy, że zawał czasami może być cichym zabójcą, nie lekceważmy więc żadnych oznak, że z naszym sercem może się dziać coś złego. Nawet jeśli jesteśmy młodzi i w pełni sił, ze względu na tempo życia i długotrwały stres, możemy stać się „ofiarą” tej choroby.

