Ten dramat dotyczy Polski już od wielu lat, a historia zakłamywana jest przez mainstreamowe media niemieckiego nurtu w sposób skandaliczny i niegodny zarazem.
Na szczęście mamy taki dzień jak 24 marca… I na nieszczęście, bo większość młodych ludzi nie utożsamia tej daty z żadnym świętem. A to poważny błąd. Czym spowodowany? Czy „niedouczeniem” polskich pedagogów, którzy zbyt mały akcent kładą na upamiętnienie tej daty? Czy jest może zbyt „świeża”?. Czy komuś po prostu zależy na tym, żeby nasza młodzież wiedziała o 11 listopada czy 1 maja, a o 24 marca niekoniecznie? Niech Państwo zapytają swoich pociech, wnuków, dzieci, młodszego rodzeństwa o 24 marca… Mało kto z was usłyszy właściwą odpowiedź. Dlatego o tym święcie winno się mówić wszem wobec. Ale od początku, dla tych najmłodszych Czytelników, którzy po stokroć reagują bardziej na to co dzieje się w przyrodzie trzy dni wcześniej.
24 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Tak to Polacy ratowali Żydów spod rąk niemieckich oprawców, a nie na odwrót. Polacy bardzo często narażali swoje życie, aby pomóc Żydom i uchronić ich przez niemieckim ludobójstwem. To święto ma właśnie za zadanie uhonorować osoby, które w trakcie II wojny światowej ryzykowały własne życie niosąc pomoc Żydom!
Warto zaznaczyć, że data ta została wybrana nieprzypadkowo, a samo święto ideą odnosi się do 24 marca 1944 r. Wtedy to Niemcy zamordowali kilkuosobową rodzinę Ulmów wraz z ośmiorgiem ukrywanych przez nich Żydów. Szkoda, że finansowane przez lewaków i zachód media nie nadmienią nigdy, że np. na ziemiach okupowanej Polski każda pomoc Żydom była karana śmiercią. Ileż to Polaków zginęło w ten sposób? Jak podaje Instytut Pamięci Narodowej: „W izraelskim Instytucie Yad Vashem upamiętniono prawie 7 tys. znanych z imienia i nazwiska bohaterów. Jednak ta liczba nie oddaje w pełni skali udzielanej pomocy, bo do dziś wielu ratujących i ratowanych wciąż pozostaje anonimowymi. Celem Instytutu Pamięci Narodowej jest nie tylko zbadanie i udokumentowanie ich losów, ale również trwałe upamiętnienie”. I tak przez wieki Żydzi szukali swojego miejsca na świecie. Błąkali się chociażby po Europie od Hiszpanii, aż po Rosję… Nikt ich za bardzo nie chciał, a nad ich losem pochylili się Polacy. Jednym z pierwszych był Kazimierz Odnowiciel. Jaką mamy za to zapłatę? Zakłamywanie historii, szkalowanie dobrego imienia Polaków i wybielanie oraz nobilitacja Niemców, którzy z winowajców stali się zwykłymi wybawicielami przed „mordercami Polakami”.
Na szczęście w 2017 r. z inicjatywą ustanowienia tego święta wyszedł prezydent RP Andrzej Duda wraz z polskim Parlamentem, który przegłosował ustawę. I tak od 2018 r. mamy w naszym kalendarzu nowe, narodowe święto. Tylko czy oby na pewno umiemy je należycie celebrować… W Gdańsku tego dnia, w siedzibie tutejszego oddziału IPN odbyła się promocja materiału edukacyjnego w postaci ulotki z reprintem „Protestu” Zofii Kossak-Szczuckiej. Jak podaje IPN o. Gdańsk: „Odezwa „Protest!” została wydana nakładem konspiracyjnej drukarni w 5 tys. egzemplarzy. Miała formę jednostronicowej ulotki-plakatu. Latem 1942 roku, w czasie wielkiej akcji likwidacyjnej w warszawskim getcie, w ramach której Niemcy wywieźli niemal 300 tys. Żydów do obozu zagłady w Treblince, była nielegalnie kolportowana na ulicach stolicy. Treść odezwy była wyrazem zdecydowanego sprzeciwu polskich katolików wobec dokonującej się od wiosny 1942 roku zagłady Żydów. Niemieccy oprawcy, którzy ludobójczej akcji nadali kryptonim Einsatz Reinhardt (na cześć jednego z pomysłodawców Zagłady, SSObergruppenführera Reinharda Heydricha), na miejsce zbrodni wybrali Polskę, będącą największym skupiskiem ludności żydowskiej w Europie”.
Tego dnia krótkie historyczne słowa do gdańszczan wypowiedział prof. Mirosław Golon, dyrektor IPN Gdańsk. Przypomniał on o zasługach Polaków w niesieniu pomocy Żydom. Tym razem w związku z epidemią panującą na świecie i w Polsce, tej krótkiej prelekcji można było wysłuchać on-line. Niestety z racji powyższego, nie odbyło się także odsłonięcie tablicy poświęconej Polakowi ratującemu Żydów w czasie II wojny światowej w Zespole Szkół Miejskich mieszczącym się przy ul. Sportowej 24 w Rypinie – Józefowi Kolasińskiemu. Wydarzenie zostało odłożone w czasie.
Historii nie wolno przekłamywać. Historię trzeba pielęgnować i szanować. O historię trzeba dbać jak o małe dziecko… Trzeba nad nią czuwać. Nasze pokolenia przez takie właśnie działania mogą kontynuować dzieło tych, którzy narażając własne życie – ratowali inne, a dziś są szkalowani. Jak mawiał Napoleon Bonaparte – „Głowa bez pamięci to jak twierdza bez garnizonu”… I na cóż komu taka twierdza, drodzy Państwo?
EP

