Mamy wakacje, ale nie sposób nie myśleć o jesieni. Jesieni karier! Niektórych pomorskich samorządowców i polityków. I to nie tylko w tych wielkich ośrodkach jak Gdańsk, Gdynia czy Słupsk będzie ciekawie, bo w terenie również walka o przysłowiowe „drzewo obwieszone plakatami” nie ustaje!
Batalia o metropolie…
W Gdańsku Pawłowi Adamowiczowi nosa utrzeć może człowiek bez doświadczenia samorządowego aczkolwiek z nazwiskiem, czyli Jarosław Wałęsa. Jeszcze w czerwcu na oficjalnej konwencji PO regionu pomorskiego, w której wziął udział Grzegorz Schetyna, młody Wałęsa nie pozostawił suchej nitki na Adamowiczu. Mówił m.in.:, że „zabetonował Gdańsk” czy nazywał stolicę Pomorza – miastem w którym rządzą deweloperzy. Paweł Adamowicz nie pozostawał dłużny i w swoim oficjalnym stanowisku, które szybko opublikował w mediach społecznościowych zaprosił Jarka do współpracy i walki przeciwko PiS-owi. W Gdyni też nie brakuje emocji. Do wyścigu „szczurów”, a może za Szczurem stanął poseł Marcin Horała. Choć jego bieganie dalej pozostaje w sferze marzeń, kto wie, może dogoni prezydenta, którego dostarczenie rozrywek muzyczno-sportowych mieszkańcom, dalej wiedzie prym, depcząc po drodze chociażby beznadziejny stan niektórych ulic czy chodników… Ale metropolie to nie wszystko, bo w terenie również sporo się dzieje. Na Kaszubach także „wybrańcy narodu”, a czasem wybrańcy swojego ego czekają na atrakcyjne miejsca na listach.
Głos z „obrzeży”!
O komentarz w sprawie początków wyborczych „przepychanek” poprosiliśmy osobę oddaloną od politycznych ustawek, człowieka z terenu. Niestety już w pierwszym zdaniu rozwiał nasz entuzjazm twierdząc dobitnie, że w wyborach liczy się przede wszystkim dobra strategia, a nie to czy ów kandydat rzeczywiście idzie do samorządu z pasji oraz chęci rozwoju swojej małej ojczyzny. „W wyborach liczy się strategia! Chodzi o to aby zebrać grupę ludzi, potocznie zwanych zajączkami, które zbiorą odpowiednią ilość głosów na listę, a jednocześnie nie zagrożą „strategowi”. Kampania wyborcza to działania matematyczne. Ale czy tak właśnie musi być? Czy można się przeciwstawić układom, tajnym sojuszom, które się tworzą aby nie oddać władzy? Rozwiązaniem na tego typu cwaniactwa zawodowych polityków jest również matematyka i trochę chęci wśród społeczeństwa. Obserwuję to co się dzieje i stwierdzam, że ludzie nie idą do urn, bo uważają, że i tak ich głos niczego nie zmieni, a brudna kampania tylko to potwierdza. A jeśli już ktoś z decydentów się zaangażuje to mamy kolejny problem – wybór. Któremu kandydatowi dać swoje poparcie? Czy temu obecnemu, który podczas ostatniej kadencji nie zrobił nic lub prawie nic z tego co obiecywał, a teraz po raz kolejny obiecuje np. budowę kanalizacji czy drogi? A może temu, który już kiedyś przegrał, a cztery ostatnie lata spędził na tym, jak obmyślić sprytny plan powrotu do magistratu? I pytanie klucz! Czy można zaufać komuś kto wykazuje się wzmożoną aktywnością w ostatnich miesiącach realizując zadania na siłę, próbując kupić w ten sposób przychylność elektoratu? Czy można zaufać komuś kto myśli tylko o zemście lub dopuszcza się brudnej walki o stołek? Przy takim wyborze i ja wybieram niedzielnego grilla, a nie urnę“ – skwitował Adam Otrompka.
„Polityka jest to coś, do czego żaden porządny człowiek nie powinien się wtrącać”
Po tysiąckroć przemawiają do mnie te jakże mądre słowa Lucy Maud Montgomery! Choć jak dla mnie o polityce można by napisać wiersz, odwracając słowa „Hymnu o miłości” Św. Pawła z Tarsu (mam nadzieję, że w tym momencie nie grzeszę!). Byłaby to idealna definicja polityki. Takiej jak np. ma teraz miejsce w Wejherowie. Tu wieloletni włodarz miasta, prezydent Krzysztof Hildebrandt nie otrzymał absolutorium. Po tym fakcie miałam okazję spotkać się z kilkoma włodarzami z naszego województwa i są oni zdania, że „gierki polityczne” w Wejherowie osiągnęły apogeum. Nadmieniam tu, że tete-a-tete ucięłam sobie z burmistrzami reprezentującymi różne opcje i poglądy. Ale co z tym Wejherowem? Co się tu dzieje? Jest to jedno z miast na Pomorzu, które prowadzone jest w sposób wzorowy. Od ludzi, którzy odwiedzają to miasto nieraz słyszymy opinię, że tam wszystko funkcjonuje w odpowiednim porządku i ma swoje miejsce. Dialog na linii – magistrat – mieszkańcy należy do bardzo udanych. Potrzeby wejherowian są wysłuchiwane, słyszane i realizowane. Co jeszcze bardziej ciekawe, a wręcz zdumiewające, kilka dni przed sesją Rady Miasta prezydent Krzysztof Hildebrandt odebrał nagrodę dla Najlepszego Prezydenta 10-lecia w plebiscycie Orły Samorządu (więcej o tym na stronie 20). Czyżby było to przypadkowe, zupełnie niezasłużone wyróżnienie? Bardzo mało prawdopodobne! Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że organizatorem plebiscytu są liczne ogólnopolskie niezależne organizacje. Ale w Wejherowie jest podobnie, jak komentuje nasz głos z terenu, Adam Otrompka. Przyszedł czas na interesy i sięganie po stołki! Przed wyborami, tak mniej więcej od czasu Wielkanocy w Wejherowie mamy nowych „społeczników”. Wyskoczyli niczym królik z kapelusza! Tylko, że ten królik ma nas przenieść w krainę czarów i magii, a tu niestety przenosimy się w krainę kpin i naruszania dobrego imienia ludzi, którzy przez ostatnie 20 lat zrobili z małego miasta, ważny ośrodek miejski… Raptem wydawane są gazety, ot tak przypadkiem, wszystko w trosce o mieszkańców. Stołki chodźcie do mnie! Raptem powstają media społecznościowe mające nieść „niezależną” informację i pomagać mieszkańcom. Stołki chodźcie do mnie! Raptem w mieście pojawiają się nowe inicjatywy, a wszystko to przedwyborczej trosce o dobre imię niektórych (startujących niektórych oczywiście). Stołki chodźcie do mnie!
Dávila się kłania! Myślenie się kłania!
Jak mawiał słynny kolumbijski filozof i teolog polityczny, Nicolás Gómez Dávila dla mnie jeden z bardziej słyszalnych ekspertów: „Rewolucje przerażają, ale kampanie wyborcze wzbudzają obrzydzenie”. Mamy jednak nadzieję, że w naszych pomorskich społecznościach znajdzie się grupa ludzi, która będzie miała odwagę postawić na świeżą krew, powiedzieć – nie chcemy nieusuwalnych liderów, układzików, chcemy działać. Oby na Pomorzu dalej gospodarzyli ludzie, którzy odważą się wybrać tych aktywnych przez cały czas, a nie cwaniaków pędzących na pół roku przed wyborami – po władzę i apanaże!
EP

