W czwartek, 31 marca, po południu policjanci z Sopotu wybili szybę i weszli do mieszkania, by pomóc schorowanemu 68-latkowi. Interwencję zgłaszała jego matka, która od wielu godzin nie mogła się z nim telefonicznie skontaktować, a będąc na miejscu zauważyła przez okno, że leży on na podłodze. Mężczyzna powiedział policjantom, że rano poczuł się słabo i upadł. Początkowo wołał też o pomoc, jednak szybko opadł z sił i nie był już w stanie dalej tej wołać pomocy. Policjanci razem ze strażakami zaopiekowali się 68-latkiem do czasu przyjazdu załogi karetki pogotowia, która przewiozła go do szpitala.
W czwartek, 31 marca, około godz. 15.00 policjanci z Sopotu zostali powiadomieni przez operatora numeru 112, że w jednym z mieszkań na podłodze leży mężczyzna i nie rusza się. Zgłaszała jego matka, która nie mogła dostać się do mieszkania syna i przez okno go zobaczyła. Na miejsce pilnie pojechali funkcjonariusze z ogniwa patrolowo-interwencyjnego, którzy usłyszeli od kobiety, że od wielu godzin nie może się telefonicznie skontaktować z synem i dlatego przyjechała na miejsce. Widząc, że mężczyzna nie reaguje na pukanie w drzwi i okno, policjanci natychmiast wybili szybę w oknie i weszli do środka. Leżący na podłodze 68-latek był przytomny, ale bardzo osłabiony. Do tego uskarżał się na ból. W rozmowie z policjantami przekazał, że jest osobą schorowaną, a rano poczuł się słabo, upadł i nie dał już rady wstać. Z początku wołał też o pomoc, jednak szybko opadł z sił i nie był w stanie dalej wołać pomocy.
Policjanci od razu udzieli pierwszej pomocy 68-latkowi. Po chwili na miejscu zjawili się również strażacy i wspólnie z nimi do czasu przyjazdu załogi karetki pogotowia kontrolowali stan mężczyzny. Dzięki czujności matki i szybkim działaniom służb mężczyzna trafił do szpitala pod opiekę lekarzy.

