W stół uderzył podczas kampanii wyborczej urzędujący prezydent Andrzej Duda, który podczas spotkania z sympatykami powiedział, że LGBT to ideologia, nie ludzie. Oczywiście nic złego ani niezgodnego z prawdą z ust kandydata na urząd prezydenta RP nie padło, ale tęczowi aktywiści tylko czekali, by móc znowu wyskoczyć z kapelusza. Słowami prezydenta poczuli się wywołani do tablicy.
Obraza czy stwierdzenie faktu?
Wystarczyło jedno zdanie, aby wywołać oburzenie w lewicowych środowiskach. Jak to LGBT to nie ludzie? Jak to tylko ideologia? Przecież to nieprawda! Prezydent nas obraża! Musimy wszystkim pokazać, że jesteśmy normalnymi ludźmi! A jak to zrobić? Typowo dla całej tęczowej społeczności: wyjść na ulice w wulgarnych strojach, wykrzykiwać publicznie niemoralne napastliwe hasła przeszkadzając przechodniom, mieszkańcom i wczasowiczom a to wszystko w otoczeniu uzbrojonej po zęby policji. To przecież najlepszy sposób na pokazanie kultury i człowieczeństwa, nieprawdaż?
Karykaturalny spektakl w Sopocie
Po wypowiedzi Andrzeja Dudy takie ceremonie odbyły w wielu polskich miastach. Pomorskie lewactwo swoją pokazówkę urządziło w najczęściej uczęszczanym miejscu, czyli na Placu Przyjaciół Sopotu. No gdzie łatwiej skupić na sobie uwagę niż w centrum popularnego kurortu? Demonstrację „To my jesteśmy LGBT+” zorganizowały instytucje promujące dewiacje: stowarzyszenie Tolerado, Razem, PPS, Przedwiośnie, Tęczowe Disco oraz Młoda Zaraza. Jaki był cel perwersyjnego gromadzenia? – Andrzej Duda oraz posłowie Prawa i Sprawiedliwości i Zjednoczonej Prawicy chcą nam odebrać godność, nazywając nas groźną ideologią, wychodzimy na ulicę. Mobilizujemy się do działania, pokazujemy politykom, że nigdy nie będziemy siedzieć cicho w obliczu wykluczenia i dyskryminacji – mówili organizatorzy. I w tej krótkiej odpowiedzi pojawia się sedno.
Chęć dominacji nad większością
LGBT wcale nie chcą szacunku ani udowodnienia światu, że są ludźmi. Im chodzi tylko o to, żeby się pokazać, żeby publicznie obrażać osoby heteronormatywne, narzucać nam swoją ideologię i wykorzystywać ją do łamania zasad kultury, dobrego wychowania oraz wszelkich norm moralnych. Czy zwrócili Państwo uwagę na działalność przedstawicieli dewiacyjnej ideologii? Skoro LGBT chcą pokazać, że są normalnymi ludźmi godnymi szacunku, to dlaczego nie zakładają organizacji mających na celu pomoc chorym, ubogim, niepełnosprawnym czy zwierzętom? Dlaczego w ten sposób nie próbują udowodnić społeczeństwu, że zachowują się normalnie i nie trzeba się ich bać? Nie, przedstawiciele LGBT potrafią się zajmować wyłącznie sobą i tworzyć stowarzyszenia, fundacje i organizacje promujące – a jakże – swoje wąskie grono. Potrafią wywoływać szum tylko wokół siebie i myśleć jedynie o własnej promocji. Jeżeli zwracają uwagę, to tylko na swoje wulgarne stroje i hasła. Dlaczego nie angażują się w działania na rzecz innych? Prawdopodobnie dlatego, że przedstawiciele LGBT widzą tylko czubek swojego nosa, szukają atencji i poklasku dla siebie. Inni ich nie obchodzą. Liczy się tylko moje „ja”, moja tęczowa flaga i szacunek do MNIE, wcale nie do wszystkich. Tak właśnie wygląda człowieczeństwo po lewacku: arogancja, megalomania i łapczywość na pochwały, zachwyty, przywileje i oklaski. To wszystko osiągają atakując normalnych ludzi na ulicach, wykrzykując kontrowersyjne hasła, prezentując perwersyjne bannery i wulgarne stroje. Czy w ten sposób sprawią, że homofobia zniknie? Czy w ten sposób przekonają większość do siebie? Efekty, jakie są, każdy widzi.
Katolicy zaatakowani tęczowymi flagami
Wszyscy już jesteśmy zmęczeni atakowaniem nas z każdej strony tęczowymi flagami. Mamy już dość marszów „tolerancji” w otoczeniu kordonów policji, a napastliwość komunikatów pro-LGBT tylko utwierdza nas w przekonaniu, że wśród tych osób nie ma normalnych ludzi. Nasz stosunek do ideologii LGBT najlepiej i najobiektywniej pokazują wyniki wyborów. Naczelny homoseksualista kraju – Robert Biedroń – mógł liczyć wyłącznie na poparcie swojej lewackiej grupki. Te 2,21% głosów pokazuje, że nikt poza dewiantami nie jest zwolennikiem tęczowej wizji kraju. Ale właściwie dlaczego miałoby być inaczej? Zachowania odstające od norm na każdym kroku mają nas do tego przekonać? Fakty pokazują, że liderzy lewackich środowisk inteligencją nie grzeszą. Od kilku lat w ten sam sposób usiłują forsować swoją „normalność” i wmawiać ją heteroseksualnej większości. Walczyć z homofobią i otwierać społeczeństwo na tęczową mniejszość. Efekt – co zupełnie zrozumiałe – jest odwrotny do zamierzonego. A mimo to nie nachodzą ich refleksje, że może warto coś zmienić?
Seksualny ekshibicjonizm którego nikt nie chce i nie potrzebuje
Może, aby być uważanym za normalnych ludzi, warto zacząć zachowywać się jak normalni ludzie? Może warto prezentować szacunek do norm kulturowych i moralnych? Może warto normalnie się wysławiać, ubierać i odnosić do innych z szacunkiem i kulturą? Może warto pokazać, że widzimy też innych ludzi, ich potrzeby i potrafimy pomóc temu, kto tego potrzebuje? Może warto dla siebie zachować to, z kim mieszkamy i kogo zapraszamy do sypialni? Może warto nie robić szopki ze swojej odmienności? Do takich wniosków ideologia LGBT nigdy nie dojdzie, bo to kłóci się z jej narcystyczną naturą. A nasz stosunek do dewiacji pozostanie na szczęście taki sam, ewentualnie coraz bardziej asertywny, a nawet wrogi.
Przeglądając zdjęcia z odbywających się w kilku miastach zgromadzeń LGBT sprzeciwiających się słowom Andrzeja Dudy, szczególnie spodobał mi się jeden baner z napisem: „Jak bardzo żałosne musi być Twoje życie, że obchodzi Cię, kto z kim sypia?”. Na koniec pozwolę więc sobie odpowiedzieć (może niebyt grzecznie) pytaniem na pytanie: „Jak bardzo żałosne musi być Wasze życie, że musicie publicznie ogłaszać, z kim sypiacie?”.
IT

