Jakiś czas temu pisaliśmy o zaniedbanej i „straszącej” turystów i mieszkańców Gdyni, ulicy Starowiejskiej. Dlaczego lata mijają, a potencjał tego miejsca w ścisłym centrum miasta nadal pozostaje niewykorzystany? Dlaczego władze nic z tym nie robią? Kto na tym korzysta? Tymczasem z Gdyni dotarły do nas dobre wieści: sprawa zagospodarowania Starowiejskiej ruszyła… Pytanie tylko jakie będzie tempo zmian (jeśli w ogóle nastaną)?
Władze miasta pobudzone nadchodzącymi wyborami samorządowymi postanowiły zacząć działać! Albo przynajmniej udawać, że zaczynają. 16 marca został przedstawiony plan konsultacji społecznych w sprawie zagospodarowania ulicy. Pierwszy etap to ankieta internetowa poświęcona ocenie Starowiejskiej, którą mieszkańcy mogą wypełnić do 3 kwietnia. W tym samym terminie przyjmowane są zgłoszenia na cykl warsztatów, który obejmie trzy spotkania w soboty: 14 kwietnia, 21 kwietnia i 12 maja. Zwieńczeniem będzie wystawa wypracowanych koncepcji. W czerwcu propozycje wrócą do urzędników, którzy jeszcze raz je zrecenzują i zapytają o uwagi gdynian, a pod koniec lipca konsultacje zostaną podsumowane.
No właśnie – podsumowane i co dalej? Czy na podsumowaniu się skończy? W przypadku władz Gdyni – jak zwykle – brak konkretów. Nie wiemy, czy po konsultacjach będzie rozpisany konkurs architektoniczny na zagospodarowanie przestrzeni, czy cokolwiek zacznie się dziać. Zatem wielce prawdopodobne, że skończy się jak zwykle. Bo już nie raz tak było: deklaracje o ogromnych chęciach władz do przeprowadzenia zmian, prowizoryczne „działania”, z których nic nie wynikło i finalnie – zasłanianie się sprzeciwem kupców, właścicieli lokali, konserwatora zabytków… Zawsze znalazł się pretekst, by nie robić nic. A ulica – szpetna i zastawiona samochodami – dalej stoi jak stała. Czy to błędne koło kiedyś zostanie przerwane? Okazuje się jednak, że nadchodzące wybory samorządowe to doskonała motywacja do działania dla włodarzy miasta. Temat tak często i tak szeroko podejmowany przez mieszkańców i turystów powraca co jakiś czas jak bumerang, by za chwilę umrzeć śmiercią naturalną do… kolejnych wyborów! Czy i tak będzie tym razem?
Konsultacje społeczne to niemałe koszty z publicznych środków, a więc dobrze byłoby, aby coś ze sobą niosły. Czy będzie to jednak tylko element kampanii wyborczej realizowany za pieniądze mieszkańców? Szkoda, że prezydent Gdyni z taką lekkomyślnością i rozrzutnością podchodzi do tematu. Dlaczego w taki sposób traktuje gdynian i turystów, których obecność to wielka korzyść dla miasta? Czy odgrzewanie co jakiś czas tematu ulicy Starowiejskiej traktuje tylko jako bilet przetargowy do utrzymania fotela w magistracie, a nie poważną sprawę, którą trzeba się zająć „po męsku”?
IT

